Archiwum strony

Subiektywne twory z lisiej nory: Magia

Czarnylis | 24.3.13 | 44 komentarze

Nikt nie wątpi w to, że finałowe weekendy w Planicy mają w sobie jakiś czar, magię niespotykaną nigdzie indziej. Przepiękne widoki Alp Julijskich, suto zastawione stoły, skoczkowie i trenerzy ze swymi rodzinami oraz loty na skoczni, której historia sięga lat trzydziestych ubiegłego wieku i na której od zawsze biło się rekordy świata w długości skoku.



W Planicy rodzinna atmosfera miesza się z tradycją.
Mamy drewniany rozbieg z desek, przypominający minioną epokę, drewnianą budkę sędziowską i stary zeskok, pozwalający na loty nie tylko długie, ale przede wszystkim wysokie.
Cieszmy się atmosferą magicznej Velikanki, lub Letalnicy jeśli ktoś woli, ponieważ prawdopodobnie już za rok zobaczymy zupełnie inną skocznię, na której latać się będzie dalej, ale zapewne niżej i już nie tak efektownie.
Trochę czar pryśnie.


To jednak, dopiero za rok.
Póki co Planica pozostała sobą i podczas minionego weekendu piknikowa atmosfera szła w parze z historią i efektownymi lotami, chociaż te loty, jak na Velikankę, wcale takie długie nie były. Tylko raz udało się dolecieć do 230 metra, czego dokonał Anders Bardal, lądując jednak "na cztery łapy" i podziw publiczności wzbudzały już skoki powyżej HS, czyli 215 metrów.

Ostatnie konkursy PŚ zwykle sa okazją do podsumowania całego sezonu, lecz moim skromnym zdaniem sezon się jeszcze nie skończył, bo ostatnim aktem zimowym na skoczniach będą dla nas Mistrzostwa Polski i dopiero po nich, na spokojnie, z dystansem, można będzie popatrzeć wstecz i skupić się na ocenie całego sezonu.
Więc dzisiaj będzie jedynie o ostatnim weekendzie i o tym, co komu się udało ugrać.
To, co? Wracamy na planicki piknik.

Niewątpliwie ostatnie konkursy PŚ miały kilku bohaterów.

Zacznę od tego najstarszego.
Kiedy ów skoczek zaczynał karierę w PŚ, dzisiejszego zwycięzcy, Jurija Tepesa, jeszcze nie było na świecie, a o pięćdziesięciokrotnym zwycięzcy konkursów, Gregorze Schlierenzauerze, jeszcze ptaszki nie ćwierkały.
Mało obrazowo?
To w takim razie inaczej. W tym samym roku kiedy nasz bohater debiutował w PŚ, na belce widywano jeszcze Piotra Fijasa!
Nadal mało obrazowo?
To w takim razie z grubej rury. Kiedy Japończyk skakał w PŚ, w Polsce mieliśmy jeszcze komunę, Słowenii na żadnej mapie nie było, a w stolicy Niemiec ludzie ginęli pod murem berlińskim od strzałów z kałachów.
Wystarczy?
Dziękuję.

W takim wypadku wróćmy do naszego bohatera.
Noriaki Kasai, skoczek który podaje w wątpliwość sens kończenia kariery zawodniczej przed czterdziestką i który mimo 41. wiosen, nic nie wspomina o emeryturze, bo i po cóż wspominać. Czy jest jakiś powód, by doświadczony Japończyk miał skończyć ze skakaniem?
Nie ma.
Noriaki nadal radzi sobie świetnie i w Planicy dwa razy powąchał podium z czwartego miejsca. Kto wie, czy Kasai nie degustowałby się w pełni aromatem pudła, gdyby w serii próbnej nie doznał kontuzji i nie skakał w konkursie kulawy.
Nie, nie, proszę państwa, "kulawy" to nie żadna przenośnia, tylko szczera prawda.
Japończyk skakał dziś kulejąc, a mimo to zajął 4 miejsce!
Czapki z głów, Panie Kasai!

Koszula zawsze bliższa ciału i teraz pora na naszego bohatera.
Piotr "Wiewiór" Żyła pod koniec sezonu złapał życiową formę, a że nasz skoczek latać uwielbia, a ryzyko oraz adrenalina jest dla niego chlebem powszednim, to sobie Pieter zafundował kolejne podium w piątek, w niedzielę dołożył 5. miejsce i rzutem na taśmę wyprzedził w generalce Maćka Kota, zostając drugim naszym najlepszym zawodnikiem w PŚ.

Jeśli ktoś przed ostatnim periodem, choćby przypuszczał, że Piotrkowi uda się Maćka wyprzedzić, to śmiało może rozpocząć karierę eksperta od skoków, tudzież zrównać się w osiągnięciach z Nostradamusem.
Ostatni period, Wiślanin zaczynał na pozycji 26., z 213. punktami na koncie.
Wówczas, największy optymista na wzmiankę o pierwszej piętnastce zarżałby ze śmiechu i trafił do szpitala z powodu oberwania mięśni brzucha.
Jednakoż nasz ekspert od dobrego humoru i niekonwencjonalnych wypowiedzi, Piotr Żyła, w ostatnim periodzie zdobył więcej punktów, niż wcześniej od początku zimy (272) i awansował o 11. miejsc w generalce. Więc kiedy Największy Optymista opuszczał szpital po szeregu operacji ratujących życie, Pieter był już piętnastym zawodnikiem sezonu, mając na koncie wygrany konkurs i pudło.
Największy Optymista znów zaczął się śmiać, tym razem ze swojej głupoty i znów trafił na oddział. Być może jak wyjdzie, Żyła będzie już mistrzem Polski.

Jak już jesteśmy przy naszych, to lećmy dalej.
Kamil Stoch miał w Planicy jedno zadanie. Obronić podium generalki.
To się Kamilowi udało, choć do ostatniego skoku na kole siedział mu uparcie Severin Freund.
Tym samym, Stoch zakończył najlepszy sezon w karierze.






Maciek Kot do Planicy przyjechał rozpromieniony udanym przełamaniem w Oslo. Tym razem podszedł do skoków na większym luzie, czego efektem
było 8 .miejsce w piątek i 18. w niedzielę.
Ktoś może powiedzieć, że 18. miejsce dla Maćka nie jest szczytem marzeń i będzie miał rację, ale to właśnie 18. miejsce Kot zajął w klasyfikacji generalnej pozostawiając za sobą kilka bardzo mocnych nazwisk.




Krzysiek Miętus indywidualnie zaliczył wtopę, ale zrehabilitował się w konkursie drużynowym i wbrew obiegowym opiniom przed drużynówką, konkursu wcale nam nie zawalił.










Dawid Kubacki w drużynówce nie wystąpił, o piątku też raczej szybko by chciał zapomnieć, ale w niedzielę spisał się całkiem dobrze i kilka punktów do swego dorobku dołożył.
Występ w niedzielnym konkursie zawdzięcza co prawda absencji sześciu zawodników z większym dorobkiem punktowym, ale nieobecni racji nie mają i sami się wyeliminowali z finału.




Choć szkoda mi Andersa Jacobsena, to jestem zdania, że on też wyeliminował się sam. Ciągnął skok ponad miarę i brakło czasu by się złożyć do lądowania. Efekt jest taki, że Norweg zamiast na urlop, pojedzie na rehabilitację i skocznię przez kilka miesięcy będzie oglądał z poziomu turysty.







Stefan Hula... Zaraz. To Stefan był w Planicy?
Ależ mam pamięć krótką!
Pewnie, że był, a że od czwartku miał wolne, to pewnie pomógł zastawić stoły na party team. Tym sposobem ucinam dyskusje, jakoby Stefan był w Planicy nieprzydatny.

Nasza drużyna bawiła się dobrze w Planicy, a o to głównie tam chodzi, żeby cieszyć lotami w obecności rodzin. Zresztą żonaci czy nie, wszyscy nasi skoczkowie paradowali z całusami na policzkach, a radość z ich twarzy emanowała jeszcze wyraźniej niż złość kibiców po meczu Polska-Ukraina.


Wróćmy do bohaterów weekendu.
Gregor Schlierenzauer odniósł w Planicy swoje 50. zwycięstwo w PŚ i jakby nie było, jest to liczba jubileuszowa, dlatego więc gratulacje Gregorowi się należą, tym bardziej, że dwa dni później odebrał Kryształową Kulę za wygrany sezon i ciut mniejszą za wygrane loty.
Niemniej jakiś cień na radości Austriaka pewnie się pojawił, ponieważ jego słabsza postawa w finałowym konkursie odbiła się czkawką jego ekipie.


Austriacy w tym sezonie szturmem czołówki nie brali i ich nadzieją na zwycięstwo w Pucharze Narodów był właśnie Schlierenzauer.
Tyrolczyk niedzielę miał jednak słabszą i po raz pierwszy od sezonu 2004/05 Austria PN nie wygrała.

Pamiętacie jeszcze ten sezon, gdy w Planicy bito rekordy świata seryjnie i Jane Ahonen skoczył na bani 240 metrów?
Tak, to właśnie od tamtej pory, aż do dziś, Austriacy rządzili i dzielili.

Jednakże wszystko co się zaczyna, musi mieć swój koniec i Norwegowie po ostatnim konkursie sezonu, pokonali Austrię o 6. punktów!
Cały sezon i 6. punktów różnicy!
Skromne 6. punktów, ale jakże ważne!
Sześć oczek to 25. miejsce w konkursie. Tyle co nic, ale różnicę robi prawda?
Gratulacje dla Norwegów!





Jak już jesteśmy przy klasyfikacji drużynowej to wypada przedstawić Drużynowy Puchar Planicy. Niespodzianki nie będzie, bo najlepsi okazali się tubylcy. 
1. Słowenia 786
2. Norwegia 555
3. Austria 503
4. Polska 466
5. Czechy 276
6. Niemcy 258
7. Japonia 241
8. Włochy 55
9. Rosja 40
10. Estonia 20
11. Francja 18
12. Bułgaria 15
13. Szwajcaria 7

Słoweńcy u siebie pokazali klasę i nie dali szans rywalom w drużynówce, a Jurij Tepes wygrał swój pierwszy konkurs PŚ.
Młody Tepes zaczął weekend najgorzej jak mógł. W skoku treningowym fiknął koziołka i od buli zjeżdżał "na dachu". Albo gość jest twardy i bolące plecy nie miały dla niego później znaczenia, albo kombinezony skoczków są jak stroje astronautów i chronią od wszystkiego, bo co konkurs na Velikance, to Jurij się rozkręcał i wypadał lepiej, aż na koniec wygrał, co skutkowało tym, że pierwszy raz w życiu widziałem uśmiechniętego Mirana Tepesa.
Widok rzadki, ale w sumie nie dziwny, biorąc pod uwagę ile pomyj leje się na jego głowę w internecie. Tak, czy siak, inny adresat potoku ścieków, Walter Hofer, podziękował na koniec przez radio Słoweńcowi i członkom jury za dobrą pracę w całym sezonie.
Podziękowania zdecydowanie na wyrost, ponieważ z tą "dobrą pracą" to różnie bywało.
Niemniej pracę w/w panowie mają trudną i zawsze znajdzie ktoś niezadowolony z jej wyników.

Najszybciej po ostatnim konkursie manatki pakowali Niemcy.
Przyjeżdżali do Planicy z uzasadnioną nadzieją na zdobycie PN i na podium PŚ, lecz ich postawa była, krótko mówiąc, tragiczna. Zachowywali się tak jakby PN był przepustką do piekła i robili wszystko by go nie zdobyć.
Ich sprawa.

Na forum WinterSzus.pl  rozgorzała ostatnimi czasu dyskusja na temat skoków bez przeliczników. Jedni twierdzą, że Nowy System jest zły, inni, że noty za styl są złe i o zajętym miejscu powinna decydować długość skoku.
Tak się szczęśliwie stało, że obie serie niedzielnego finału odbyły się bez zmiany belek i możemy się przekonać, co by było, gdyby o miejscach decydowała sama odległość, bez jakiejkolwiek ingerencji sędziów i przeliczników.
Przyznam, że sam byłem ciekawy, więc usiadłem i policzyłem.

Oto co mi wyszło.
W nawiasie miejsce zajęte w konkursie.
1. Tepes   431m   (1)
2. Prevc   430,5    (3)
3. Velta   425     (2)
4. Kasai   424,5     (4)
5. Korniłow   418   (6)
6. Żyła    417,5     (5)
7. Kranjec   416    (6)
8. Neumayer   413,5   (10)
9. Stoch   412,5    (8)
10. Freund    412    (9)
11. Stjernen   409,5   (13)
12. Schlierenzauer   408,5   (11)
13. Loitzl    402     (14)
14. Matura   401,5    (12)
15. Koch   400,5    (15)
16. Bardal   392,5    (16)
17. Ito     387    (17)
18. Freitag   386     (20)
19. Kot    385    (18)
20. Hlava   383,5    (19)
21. Kubacki   380    (21)
22. Kraft    379,5    (22)
23. Fettner    377,5    (23)
24. Pograjc   371,5   (24)
25. Hilde    370    (25)
26. Wank    366    (30)
27. Fannemel   357    (27)
28. Hayboeck   355    (29)
29. Colloredo    354,5    (26)
30. Takeuchi    354     (28)

Zyskane pozycje dzięki notom i punktom za wiatr:
Colloredo 3 pozycje
Matura 2
Takeuchi 2
Velta 1
Żyła 1
Kranjec 1
Stoch 1
Freund 1
Schlierenzauer 1
Kot 1
Hlava 1

Swoje miejsca zachowali:
Tepes, Kasai, Koch, Bardal, Ito, Kubacki, Kraft, Fettner, Pograjc, Hilde.

Na punktach za styl i wiatr stracili:
Wank 4 pozycje
Neumayer 2
Freitag 2
Stjernen 2
Prevc 1
Korniłow 1
Loitzl 1
Hayboeck 1

Drużynowo wyglądało to tak:
Polska  +3 pozycje dzięki punktom z NS i za styl, na 4 startujących Polaków
Czechy +3 na 2 startujących Czechów
Włochy +3 na 1
Japonia +2 na 3
Słowenia 0 na 4
Austria -1 na 6
Norwegia -1 na 5
Rosja -1 na 1
Niemcy -7 na 4

Na punktach za styl i wiatr najwięcej zyskali Polacy, Czesi i Włosi, natomiast najbardziej stratni byli zdecydowanie Niemcy.

Zadowoleni z wyników?

Pora na cytaty.
Po raz pierwszy WinterSzus.pl był obecny w Planicy i jestem niezmiernie zadowolony, że mogę napisać te słowa - Piotr Żyła dla WinterSzus:

"W końcu po Planicy można zacząć trenować (śmiech), w góry się przejść, czy w piłkę pograć, bardziej się porządnie zmęczyć"

Gdzie te czasy, kiedy gdzieś pod koniec stycznia słyszeliśmy o zmęczeniu sezonem?
Przeminęły proszę państwa, przeminęły...
Teraz skoczkowie narzekają, że się w trakcie sezonu nie mogą zmęczyć.

Koniec świata...
Sezonu też.




Czarnylis: informacja własna



Na życzenie czytelniczki pozwolimy sobie dodać zdjęcie golasa, który wyskoczył na wybieg skoczni, tuż po skoku Piotra. Nagi mężczyzna wprawił w zakłopotanie organizatorów, ale równocześnie rozśmieszył publiczność i skoczków. Obiektyw WinterSzus.pl uchwycił tą akcję:




Teraz zadanie dla czujnych internautów. Czy ktoś może wie, kim jest ten człowiek? Skąd pochodzi, czy ma jakieś konto na portalach społecznościowych, dlaczego miał akredytację zawieszoną na szyi itp.
Wszystkie wskazówki mile widziane.

Golas:


Tańczący skoczkowie:


Redakcja




Kategorie: , , ,


44 komentarze:

  1. "To w takim razie z grubej rury. Kiedy Japończyk skakał w PŚ, w Polsce mieliśmy jeszcze komunę, Słowenii na żadnej mapie nie było, a w stolicy Niemiec ludzie ginęli pod murem berlińskim od strzałów z kałachów" - Obrazowo porównane, kurcze pamiętam te czasy bardzo dobrze. Czapki z głów przed Noriakim.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Robert
    Ćwierć wieku.
    Kasai skacze w PŚ od 25 lat!

    Kurcze, Krwisty, to szmat czasu...
    a on nadal skacze w czołówce!

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie gdzie te czasy? :P Za Tajnera to ja pamiętam że nasi poza Małyszem najwięcej punktów zdobywali najczęściej w pierwszych kilku konkursach. Potem już na TCS byli "zmęczeni". U Kruczka jest na odwrót. Zawsze na początku kiepsko a potem im dalej w sezon tym lepiej, a nasi w pełni sił są w marcu, kiedy za Tajnera nie byli w stanie przechodzić kwalifikacji i spadali na 100 metr w Planicy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Racja i szykują mu się w przyszłym roku siódme Igrzyska Olimpijskie na których wystąpi. Gigant to mało powiedziane. Skacząca legenda i historia skoków.
    Jednak z tego co pamiętam do naszego Stanisława Marusarza, to Kasaiemu brakuje jeszcze parę latek skakania.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Emilu widocznie cały cykl przygotowań jest całkiem inny i inaczej w czasie rozłożony. Ideałem byłoby mocne wejście w sezon, genialny środek sezonu i imprezy docelowe oraz mocarne zakończenie konkursów skandynawskich i Planicy.

    Pomarzyć można, choć wyniki naszych orłów w tym sezonie też dla wielu przed sezonem były marzeniem. A tu ciach...marzenie się zrealizowało.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Panowie
    Tylko, że tak słabe wejście w sezon jak to bywało ostatnio, mocno działa na uzębienie kibicom i ja tu wyjątkiem nie jestem :)
    Okazało się później, że zawodnicy byli bardzo dobrze przygotowani fizycznie do sezonu, a problem leżał w sprzęcie.

    @Robert
    Wiesz co, w sumie nie wiem ile lat skakał Marusarz, ale jak Kasai jeszcze parę latek brakuje to chyba długo.

    A jak Wam się podoba tabela bez wiatru i stylu?

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna tabela. Lekkie przesuniecie miejsc w stosunku do oficjalnej, ale obrazuje jak daleko skakał każdy zawodnik w obu seriach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wychodzi tez na to,że NS pomógł Polakom ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. @Czarnylis

    Miło się czytało. Jak zawsze... Twoje teksty są balsamiczne, można powiedzieć:)

    Noriaki... On chyba jakiś eliksir młodości wypił, bo ani nie wygląda na o wiele starszego od reszty, ani też nie przestaje zadziwiać swoją dobrą formą. Z radością obserwowałam jego loty w Planicy i żałuję, że nie postawił stopy na podium. To byłaby piękna chwila. Ale nic to, jak mawiał Wołodyjowski... Coś mi mówi, że jeszcze go na podium zobaczymy. Pomyślcie, jaki to byłby niezapomniany widok, gdyby udało mu się to w Soczi. Mam nadzieję, że będzie skakał tak długo, ja długo będzie mu to sprawiać frajdę. Mnie sprawia. On jest na skoczni jak dobry duch minionej epoki piękna, który postanowił pobyć z nami dłużej.

    Uśmiech Mirana jakoś przeoczyłam, ale zwróciłam uwagę na radość samego zwycięzcy. Jurij też jakoś nie zakodował mi się w pamięci jako wiecznie uśmiechnięty. Miło było zobaczyć go wreszcie odprężonego i zadowolonego.

    Co do Jacobsena zgadzam się z Tobą, że niestety sam się wyeliminował. Właściwie cały sezon bardzo dziwnie wyglądał w locie i lądowania też były jakieś takie pokraczne(choć momentami dostawał za nie - a raczej za odległość - skandalicznie wysokie noty). Jakoś mnie nie zdziwiło, że za którymś razem to się tak skończyło. Limit szczęścia się wyczerpał.

    Muszę Ci wypomnieć, że nie odnotowałeś ważnego wydarzenia na skoczni w Planicy. Występu golasa:) Oniemiałam na jego widok, a gdy posłuchałam wywiadu z Piterem na ten temat, śmiałam się, aż mnie wszystko rozbolało.

    Gregor przytulił obie kule (taki komplecik będzie się ładnie na półce prezentował):P Nie wiem, czy należy go wyłącznie obwiniać o dzisiejszą obsuwę w PN. Loitzl też mógł skoczyć lepiej w drugiej serii (oczywiście teoretycznie - bo gdyby mógł, to by skoczył, podobnie Gregor). W pewnym sensie rozłożyło się ciekawie: Austriacy wywalczyli złoto w drużynie w Val di Fiemme, Norwegowie wygrali PN, a Słoweńcy też ugrali swoje w tym sezonie drużynowo. Nie jest nudno.

    Szkoda, że sezon właśnie się skończył i znów tak długo trzeba czekać... Zostają wszakże miłe wspomnienia i wielki apetyt na jeszcze... Już widzę oczyma wyobraźni co nie nieco. Kamil i Piter w końcówce narobili mi takich nadziei, że nie mogę się oprzeć i puszczam wodze fantazji. Niepokoi mnie tylko jedno: co powie Piter, jak zdobędzie w Soczi złoty medal:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Bea
      Występ golasa widziałem, ale nie zawsze wszystko, w momencie przewalania myśli na klawiaturę, się przypomina. Już, chyba bardziej nie zapomnę (choć wspomnieć zapomniałem) szalonego tańca przedskoczków na górze. Jak żyję, nic podobnego nie widziałem [w transmisji ze skoków oczywiście ;)].

      Austriacy są na takim etapie (zachowując proporcje) jak my kiedyś. Mogliśmy liczyć tylko na Adama, bo reszta była w tyle. Oni, w ten weekend, a na pewno w ostatnim konkursie liczyli wyłącznie na Gregora. Jego wysokie miejsce załatwiłoby wygraną w PN i po sprawie. Tak się jednak nie stało.
      Gregor zrobił co mógł w sezonie by jego kraj wygrał klasyfikację drużynową, ale w pojedynkę PN się nie wygrywa.
      Na początku sezonu miał wsparcie w osobach Morgensterna oraz Koflera, jednak ci zawodnicy szybko zgaśli. Został sam.
      Gregor poczuł trochę jak to być jedynym, na którego liczy naród. Poczuł się tak jak Małysz przez całą karierę i on to jarzmo udźwignął, ale nie na tyle by wygrać za drużynę.
      Tych Schlierenzauerów Austria ma obecnie za mało by wygrać PN.

      Jeśli Piotrek zdobędzie w Soczi złoty medal to bez względu na to co powie, oprawię to w drewno i powieszę nad drzwiami :)

      Usuń
  10. @Robert
    Trafne słowo - lekkie.
    Większego spustoszenia w klasyfikacji nie było. Jakby ograniczyć żonglerkę belkami do niezbędnego minimum, to wcale tak źle nie jest.

    Jako ciekawostkę podam, że jeśliby tę tabelę bez wiatru i not przyjąć oficjalnie, to PN trafiłby w ręce Austriaków.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z jednej strony smutek po sezonie, ale z drugiej.... koniec PŚ kojarzy mi się z wiosną (gdzie ta wiosna???), sezonem pokazowym na konie arabskie(!!!!) no i wakacjami potem :) Mam tylko nadzieję, że gdy będzie się zaczynał nowy sezon nie będziemy znowu zgrzytać zębami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gina nie ma wiosny i nie będzie naukowcy mówią ze będa trzy pory roku długa jesień, długa zima i upalne lato :P
      U nas nadal mróz jak ch ***** sniegu cała masa, mało tego w czwartek ma znowu padać snieg i to mokry bo temperatura się podniesie ja czuję się jak w śnie zimowym jeszcze się nie zdązyłam obudzić jak niedźwiedzica :)
      Skoki się skończyły, sporty zimowe za nami ale kto zgadnie co się nie długo zaczyna?
      Oczywiście nasza reprezentacja siatkarzy zacznie bój w Lidze światowej a potem ME częściowo u nas a częściowo w Dani, będzie co oglądać, no i tenis :)
      Trudno mi złapac znowu osttanio mecze Agnieszki nie wiem kiedy ona gra .
      Ale oglądałam dwa dni temu mecz Janowicza i zaczyna mi się nie podobać jego zachowanie na korcie nie wiem co mu się stało ale wygłupia się i tyle dlatego przegrywa wszystko wokół jest dla niego ważne tylko nie gra z sędzią się kłóci, publicznośc mu przeszkadza to takiej "gwiazdy" to ja oglądać nie chcę może zmądrzeje.

      Usuń
    2. O wreszcie dzisiaj Aga gra o 20.00 na żywo na tvp sport z Sloane Stephens.

      Usuń
    3. @ Dona

      http://www.tenis.net.pl/wyniki-na-zywo/

      Na tej stronce masz codziennie pokazane, gdzie kto gra i kiedy (i to według czasu polskiego). Oczywiście często przesunięcia jakieś są (o ile mecz nie jest ustalony jako pierwszy w danej sesji), bo nie da się ściśle przewidzieć, ile zajmą mecze poprzednie. Ale orientacja jakaś jest i widzisz, na jakim etapie gry są mecze poprzedzające.

      Co do Jurka, to niestety muszę się zgodzić, że ostatnio nie najlepiej to wygląda. Gra koszmarnie, a zachowuje się jeszcze gorzej. Ostatnie jego mecze kosztowały mnie dużo nerwów. Ale wciąż jest jakieś ziarenko nadziei, że coś się zmieni: przemyśli, potrenuje i pokaże się z tej dobrej strony. Jeżeli nie, to szybko spadnie w rankingu i znów będzie musiał przebijać się w turniejach przez eliminacje. U niego to chyba kwestia głowy. Powinien go ktoś poukładać wewnętrznie, tak jak Lendl poukładał Murraya.

      Usuń
    4. Ech, @Bea wczoraj pisali, ze mecz Agi bedzie na TVP sport tak więc pomyslałam sobie, że legnę już sobie w łóżeczku i mecz obejrzę w telewizji, czekania mojego końca nie bylo widac, chcąc nie chcąc musiałam wziąć laptopa na kolana i zobaczyć gdzie jest ten mecz i okazało się, ze już leci ale na ich stronie internetowej :( co prawda obejrzałam go leżąc ale wolała bym w telewizji !
      Patrząc na tego linka co mi podałaś dziś jest pierwszy ćwierćfinał o 20.30 ale nie piszą czy to Agnieszki czy kogoś innego, na ich stronie też nic nie widzę, a w programie na TVP sport mają mecz naszych kopaczy / i tak dostaną w tyłek co za różnica ich pokazywać/ .... .POtem nastepny ćwiercfinał jest po północy i tez nie wiem kto z kim gra :(
      Tego drugiego i tak nie obejrzę bo rano bym się nie podniosła do pracy.

      Usuń
    5. O matko i córko znalazłam tam chyba Aga gra w nocy około 24.30 :(
      No to sobie obejrzę akurat :(

      Usuń
    6. @Dona, nie chcę tu robić zbytniego zamieszania informacjami tenisowymi, bo mnie Robert zabije :P Wysyłam Ci info na fc.

      @Robert, zrobisz nam kącik tenisowy? Please... ;)

      Usuń
    7. @Bea niestety nie zrobię. Od tego mamy Strefę Kibica, gdzie można pisać i komentować o wszystkich sportach. ;-)

      Jeżeli tak uwielbiasz tenis, a piszesz widzę dobrze i mądrze, to zawsze możesz czasem wysłać do mnie, albo do Artura jakiś artykuł tenisowy, który chętnie zamieścimy. Wtedy pod nim można komentować do bólu.
      Od biedy możecie pisać też na naszym czacie "Krwista chata", ale za skutki działania tej magicznej chaty nie odpowiadam hehe;-)

      Usuń
    8. @Bea jakiego linka na fc? nic nie mam .......
      Ale jest już informacja, o której Aga gra o 0.30 tak jak mówiłam transmisje są na TVP sport i TVP2 ......ale sobie nie obejrzę:( za późno.
      Nie ma w strefie nic o tenisie na bieżąco więc gdzieś musze pisać :) ale to już ostatni raz:)

      Usuń
    9. @Bea
      Przyznaję się bez bicia. Nie czuję tenisa.
      Owszem, oglądam, ale wyłącznie występy naszych, i tylko te najważniejsze, jakiś finał, czy mecze Wielkiego Szlema (o ile nie muszę zrywać nocki i mam czas). Jak widzisz nie jestem kibicem tenisa (nie da się pokochać sportu na siłę) i ciężko mi pisać na ten temat artykuły.
      Jednak Ty masz sporą wiedzę na temat tej dyscypliny i dysponujesz świetnym piórem.
      Jeślibyś chciała pisać na temat tenisa w Strefie Kibica (tam rozmawiamy na temat innych sportów niż skoki), to na pewno damy radę to jakoś zorganizować i nie będzie problemów z zamieszczeniem newsa, a pod nim, Bea, dyskusji niechaj nie będzie końca :)

      Usuń
    10. Ewentualnie jest tu czat :) głucho tam od dawna a przecież można pogadać prawie bezpośrednio sobie :D

      Usuń
  12. @Bea Na Twoje życzenie "golas" wylądował w artykule Artura. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna była reakcja Piotra na golasa :D
      Nie wiedział czy brać nogi za pas czy stać w miejscu hahahha

      Usuń
    2. To on miał akredytację ? ;)))) hahaha ...
      Cały goły z akredytacja na szyi takiego golasa jeszcze nigdy nie widziałam :D

      Usuń
  13. Szkoda, że sezon zimowy się skończył we wszystkich dyscyplinach zimowych można było w tym sezonie złapać dla oka pozytywnego.
    Minęło ponownie kilka miesięcy ze sportami zimowymi i znowu oczekiwanie na następny jakże ważny bo przecież czekają nas emocje związane nie tylko z PŚ ale i z Igrzyskami.
    Mamy podstawy po tym sezonie aby wierzyć, że nie tylko w skokach może być dobrze ale i w innych dyscyplinach.
    I te wczorajsze medale łyżwiarzy szybkich na MŚ są wspaniałym zaskoczeniem może potęgą jeszcze nie jestesmy w sportach zimowych ale mamy swoje sukcesy i perełki, na które można liczyć.
    Uważam, że cały sezon zimowy nie tylko dla skoków był bardzo udany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, oj, teraz przynajmniej możesz bez przeszkód ekscytować się występami naszych świetnych piłkarzy :)))))

      Usuń
    2. @Gina
      Naszych piłkarzy ogląda się bardzo dobrze i z przyjemnością. Oczywiście pod warunkiem, że jest to mecz Borussi ;)

      Usuń
    3. A jasne - oglądam Eurosport 2 i są to zupełnie inni piłkarze - zwłaszcza Lewandowski

      Usuń
  14. Odpowiedź w sprawie golasa.
    Nie ukrywam, że zgaduję ;)
    Jest to tajny szpieg Austriaków, wysłany do Planicy w celu odwrócenia uwagi. Kiedy wszyscy zajęci byli golasem, inni austriaccy szpiedzy grzebali przy przelicznikach. Golas pośliznął się jednak i został szybko ujęty, przez co szpiegom brakło czasu na odpowiednie przestawienie przeliczników i Austriacy PN przegrali.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzięki za golasa :)

    Też jestem ciekawa, kim jest ten człowiek. Rosyjscy komentatorzy Eurosportu od razu sugerowali, że to musi być Polak. Pół biedy, gdyby wynikało to z tego, że wpadł na zeskok akurat po skoku Pitera. Podejrzewam jednak, że taka supozycja pojawiła się nie tylko z tego powodu. W tym przypadku można śmiało powiedzieć - przyganiał kocioł garnkowi.

    Na marginesie... Oglądałam swego czasu mecz Janowicza z Belluccim w Moskwie - w rosyjskiej telewizji. Pamiętam, że pani komentatorka - acz dość kompetentna - robiła wrażenie lekko wstawionej i czyniła dziwne, mało sympatyczne uwagi na temat Fibaka. Wzajemna miłość Rosjan i Polaków należy do tych trudnych :P

    Ale wracając do rzeczy, czyli do Planicy i golasa. Człowiek co prawda miał akredytację, pytanie tylko - czyją? :) Jakieś solidne śledztwo należy wdrożyć :P

    Planica pozostawia nas z kilkoma poważnymi pytaniami: Co wypił golas? Czego napalili się przedskoczkowie? (Nawiasem mówiąc: niesamowity tan). Jaką strategię na przyszły sezon zaplanowali przy piwie Mascht i Piter? Komu Gregor dawał flagą tajemnicze znaki z podium i czy ktoś już złamał szyfr, którym się posłużył? I dlaczego telewizja polska (TVP 1) uznała, że należy skończyć transmisję akurat wtedy, gdy miał zabrzmieć hymn austriacki? :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszcząłem w sprawie golasa śledztwo na FB. Niech FB zadziała i tamta społeczność odkryje tajemniczą postać. Wygląda, że to może być Polak. Szczególnie, że powiększając zdjęcie widać chyba numer telefonu polski na jego tułowiu: +48 669 (...)704 302 czy coś w tym stylu?

    Skoro miał akredytację i była jego, to znaczy, że biuro zawodów ma jego dane. Organizatorzy powinny wiedzieć dokładnie kto to jest. Oczywiście słoweńska policja także

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc jednak to może być Polak... Po co, na Boga, on miał numer telefonu na tułowiu?? Liczy na telefony z propozycjami występów? :P Sprawa zaczyna mnie wciągać :)

      Usuń
    2. Podobno golas miał na sobie akre Team Poland i wszedł przez sektor FIS Family.
      To rzeczywiście może być Polak, choć Pieter mówił, że gościa widział pierwszy raz :)

      Usuń
  17. Ta sprawa jest bardzo intrygująca. Goły gość, leci akurat do Żyły, ma numer tel na ciele, wygląda na Wikinga, a może być Polakiem. To strasznie wciągające. Co go motywowało. Ekshibicjonizm, zakład z kimś, czy radość i zwykłe "jaja"? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ten golas dzień wcześniej podczas imprezy planickiej wszedł w komitywę z jakimś polskim dziennikarzem i nastąpiła tradycyjna wymiana "proporczyków"? Może w sobotę film mu się urwał i nie zdążył wytrzeźwieć do konkursu?
      A może to jakiś polski dziennikarz porażony klęską piłkarzy drąc szaty tak się rozpędził z Narodowego, że zatrzymał się dopiero na Letalnicy?

      Usuń
  18. Dodałem powyżej filmik z tańczącymi skoczkami, o którym wspominacie. Fajnie dali czadu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zwróćcie uwagę na tego przedskoczka przy kolumnie hahaha
    Oni coś na 100% musieli palić ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Rzeczywiście, nie zwróciłam w tym zamieszaniu wcześniej uwagi na tego przy kolumnie. Odjazd absolutny B-) Na stówę coś jarali...

    Usiłuję sobie wyobrazić, jak tańczyliby to: Ahonen, Kasai, Daiki, Bardal, Piter, Gregor, Severin, Mascht, Wuff... W tym występie jest moc :) Chłopców tak nagle opanował jakiś szał. Magiczna Planica...

    OdpowiedzUsuń
  21. @Bea
    Poszli na spontana :)
    A zaczęło się od tego, że jeden zaczął się kiwać na krześle ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. OjciecMarek niezalogowany25 mar 2013, 14:07:00

    Harlem Shake - "nowy hit internetu", który teraz odkrywacie za sprawą słoweńskich skoczków.
    Harlem Shake w wykonaniu norweskich żołnierzy:
    https://www.youtube.com/watch?v=4hpEnLtqUDg

    OdpowiedzUsuń
  23. Obejrzałem kilkanaście filmików Harlem Shake i nieźle się uśmiałem :)
    Ludzie się świetnie bawią kręcąc te filmiki :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Velikanka jest tylko jedna. Bloudkova Velikanka stająca obok, obecnie K-125 i HS-139. Przypomnę a nie wiele osób o tym pamięta że to na tamtej Velikance bito pierwsze rekordy świata i pierwszy raz przekroczono 100 m. Historia obecnej mamuciej Letalnicy to dopiero 1969 r.

    OdpowiedzUsuń

Masz coś do powiedzenia? Napisz w kratce. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy napisanych przez internautów. Niestosowne komentarze będą usuwane. Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania w serwisie WinterSzus.pl. REGULAMIN KOMENTOWANIA