Archiwum strony

Armata wypaliła w cyrku

Czarnylis | 24.11.13 | 54 komentarze

Po sześciu długich latach żółty plastron lidera PŚ wraca do Polski i to nie za sprawą Kamila Stocha, Piotra Żyły czy Maćka Kota. Liderem został 19-letni Krzysztof Biegun! To był dopiero drugi start młodego Polaka, a już ma na koncie wygrany konkurs!








Warto było czekać osiem długich miesięcy na powrót Latającego Cyrku Monty Hofera, bowiem jak już ten cyrk wrócił to z fantastycznym premierowym przedstawieniem. Trochę przydługim ale jak już się rozkręciło to na maksa. Można powiedzieć, że aż za dużo było cyrku w tym cyrku, ale kabaret w sumie zawsze mile widziany. Zacznijmy jednak od najlepszego i najświeższego tematu z Klingenthal.

Krzysztof Biegun wygrał konkurs PŚ!

Co prawda okoliczności trochę mu sprzyjały, a konkurs był z gatunku szalonych, lecz Krzysiek przez cały weekend skakał równo, bardzo daleko i na wygraną w pełni zasłużył. Krzysiek coś dukał po angielsku w rozmowie  przed dekoracją więc rozłóżmy jego nazwisko na części a sprawa stanie się jasna. Weźmy drugi człon jego nazwiska - gun. Po angielsku to armata. I chyba wszystko jasne, chłopak wystrzela z progu jak z armaty, a pocisk pędzi i nie chce spadać. Teraz weźmy pierwszy człon, tym razem po polsku - Bieg. No przecież, Krzysiek cały czas nie idzie do przodu, a wręcz biegnie. Mało tego. W tym pędzie włącza coraz to wyższy bieg. Tak więc już wiemy dlaczego odniósł sukces.
Teraz już bardziej poważnie. Krzysiek wygrał i zapewne cały splendor spadnie teraz na Łukasza Kruczka, a to nie on jest odpowiedzialny za formę zwycięzcy. Trenerem prowadzącym jest Maciej Maciusiak, a wcześniej swoją cegiełkę dołożył Robert Mateja. Obaj to byli członkowie teamu Adama Małysza i jak widać, czegoś się tam nauczyli. Do Łukasza Kruczka należy tylko tego nie popsuć, bowiem Biegun nie był przewidziany na Kuusamo i jeśli tam nie pojedzie to się zwyczajnie może załamać, wszak pierwszy raz w życiu, pierwszy raz od sześciu lat, pierwszy raz od czasów KK Adama Małysza Polak ma wystartować w żółtym plastronie.
Trenerze, nie zabierz mu tego, nie zabierz tego nam!

Krzysiek nie jest jedynym Polakiem o którym będzie głośno na świecie po Klingenthal. Tym drugim jest Piotrek Żyła. Przed konkursem indywidualnym to on był faworytem bukmacherów i to on zadziwiał długimi skokami. Wygrane treningi, wygrane kwalifikacje, drugi w serii próbnej i fantastyczny skok w odwołanej serii drużynówki, plus jego niebanalne zachowanie sprawi, że mówić się o nim będzie nie tylko w Polsce.
Kiedy przed weekendem czytałem wywiad z prezesem Tajnerem i dowiedziałem się od niego, że Piotrek to w tej chwili najlepszy skoczek na świecie, potraktowałem to jako takie prezesowe bajdurzenie z nazbyt przesadzonym optymizmem i PR. Okazało się jednak, że Apoloniusz Tajner nie przesadzał.
Biorąc pod uwagę cały weekend Wewiór jest na ten czas najlepszy.

Forma Żyły i Bieguna to na pewno największa niespodzianka in plus początku sezonu. Kolejnym w kolejce jest Jan Ziobro.
Janek nie obniżył lotów po dobrym lecie i zajął 9 miejsce, co oznacza, że kwalifikacje w Kuusamo może potraktować czysto treningowo.

Kolejne plusy to forma Maćka Kota, Dawida Kubackiego i Kamila Stocha. Co prawda u nich brak takiej stabilizacji jak u Bieguna i Żyły, ale startują w sezon z dobrego poziomu, z takiej solidnej bazy, z której można jeszcze mocno iść do góry. Zerowym dorobkiem Kamila nie ma się co przejmować bowiem przez ten cyrk w cyrku punkty potraciła solidarnie cała czołówka i walka o KK cały czas pozostaje sprawą otwartą. Strat praktycznie nie ma.

Trzeba jasno powiedzieć, że sytuacja w polskiej kadrze jest tak dobra iż Łukasz Kruczek przy wyborze czwórki na drużynówkę, łyka kilka tabletek, bo ma spory ból głowy przy ustalaniu składu. Kandydatów bez liku.
Możecie powiedzieć, że skoro jest tak pięknie, to czemu dopiero czwarte miejsce w sobotę. Trochę przez warunki, trochę przez błędy własne i trochę przez jury, które zbyt pochopnie odwołało drugą serię po dalekim skoku Wewióra i w momencie gdy wiatr słabł. Żeby było śmieszniej, to samo jury dzień później wykazało się szaleńczą wprost determinacją by zawody dokończyć, nawet z wielogodzinnym opóźnieniem!
Dzień wcześniej, ni z tego, ni z owego, pyk, gasimy światła, a dzień później skaczemy choćby do jutra, choćby wiało i sypało i Bardala ze Schlierenzauerem zdyskwalifikować miało.
Co prawda dyskwalifikacja była pokłosiem decyzji trenerów, ale to pokazuje, że układ sił w Latającym Cyrku Monty Hofera przechodzi mało subtelne zmiany. Pointner i Austriacy nie są już świętymi krowami. Wydaje się, że teraz to tylko zwykłe krowy, a skoro już jestem przy temacie to polecam rosół wołowy. Jest przepyszny.

Tak więc Pointner mógł sobie latać na wieżę sędziowską, a drugi trener mógł bić Hofera, i nic to nie dało. Zwłaszcza ta druga sytuacja jest wymowna, a żeby nie było, że zmyślam to proszę, za onetem:

"Drugi trener Austriaków chciał pobić Hofera. Ten uciekał" - informuje na swoim Twitterze obecny w Klingenthal Krzysztof Srogosz z Eurosport.Onet.pl.

Nieźle, prawda? Jak cyrk, to już na całego, a jeśli już jesteśmy przy sprawach typowo organizacyjnych to widział ktoś, gdzieś tą linię na zeskoku co to miała kibicom pod skocznią pomóc w odbiorze zawodów? Przynajmniej ja nic takiego nie widziałem, no ale już ślepnę na starość to możem przegapił. Natomiast pod żadnym pozorem nie chciałem przegapić punktów za wiatr, zwłaszcza jeśli taki przedni cyrk wokoło, i od tego wypatrywania aż mnie gały rozbolały. Punktów nie budiet. Kiedyś były, teraz nie ma. Przecież to sprawa bardzo ważna by razem z odległością dowiedzieć się ile kto za wiatr dostał i stanowczo domagam się powrotu tej grafiki!
A jak nie, to naślę na Hofera drugiego trenera Austriaków. W końcu Hofer się zmęczy i trener go dogoni.
To jest nie halo, żeby chcąc w pełni ogarnąć zawody, trzeba było przy okazji zaglądać w komputer. Chore, prawda? Ale czego ja oczekuję, przecież to cyrk.

Co mi jeszcze nie pasuje po Klingenthal. Ciężko mi to mówić, bo chłopa lubię, jednak jestem szczery - Stefan Hula mi tam nie pasował. Stefanek mocno odstawał od kolegów z kadry, a swój występ okrasił dyskwalifikacją za kombinezon. Ja tak myślę, że on to zrobił specjalnie. Młociarze, czy kulomioci czasem po kiepskim rzucie specjalnie wychodzą z koła by spalić i nie zaliczać próby. Stefan zrobił to samo. Dyskwalifikacja wygląda lepiej niż 110 metrów.

Polacy obgadani, dyrekcja cyrku i ich otoczka także, więc pora przejść do sytuacji w innych ekipach i układu sił na skoczni.

Nie będę przeciągał i ten temat w miarę krótko więc od razu stały punkt programu, czyli - Puchar Klingenthal wygrywają Słoweńcy. Mamy inaugurację i tym razem nie musiałem liczyć, wystarczyło przepisać klasyfikację Pucharu Narodów, a ta ma się tak:

1. Słowenia     478
2. Polska        473
3. Niemcy      472
4. Japonia      372
5. Austria       271
6. Norwegia     172
7. Czechy        122
8. Finlandia     76
9. Szwajcaria   62
10. Rosja         20


Jak widać mało brakło a mielibyśmy kolejne historyczne wydarzenie i podwójnego lidera, w PŚ i w PN. Gdyby Kamil był dzisiaj chociaż 24, ech...
Nie wydaje mi się by Słowenia i Polska zagościły na czele zbyt długo ponieważ Niemcy nawet bez Freitaga wydają się mocniejsi. Problemy mają w Austrii. Tym razem nie chodzi o problemy komunikacyjne z dyrekcją zawodów, a o formę zawodników. Schlierenzauer jest w swoje przyzwoitej formie, chyba z dołka wygrzebał się Morgi, ale później już niewesoło w państwie duńskim, przepraszam, austriackim. Kofler w kratkę i bez błysku, a w dodatku w szpitalu. Tym razem jazda na jednej narcie niezbyt się udała. Loitz jeszcze gorzej. To znaczy w szpitalu nie leży, ale forma kiepska. Kraft, ich młoda nadzieja także nie powala na kolana. Doszło do sytuacji, że Austria w drużynówce dopiero piąta, a w indywidualnym bez człowieka w pierwszej dziesiątce. Efekt taki, że w PN są dopiero na 5 miejscu. Tak więc z całego serca proponuję trenerom austriackim by nie marnowali energii na wycieczki do budki sędziowskiej i ganianiu Hofera z bejsbolem, tylko skupili się na treningach ze swoimi podopiecznymi.
Norwegowie zaczynają jak zawsze, czyli ostrożnie, jednak im dalej w las tym będzie lepiej. Japończycy dla odmiany wypadli na inaugurację całkiem nieźle. Może to tylko złudzenie, ale wydaje się, że powrót Ahonena obudził Finów i mam nadzieję iż odbiją się od dna.

Pora na cytat tygodnia. Autorem cytatu nie mógł być inny, niż nasz młody zwycięzca. Jego słowa padły dla Skijumping.pl tuż po konkursie drużynowym:

"No niedosyt na pewno pozostanie, chciałoby się stanąć na tym podium, no ale cóż musimy z nadziejami czekać na następny konkurs. Widać organizatorzy nie widzieli już nadziei na lepsze warunki i odwołali tą serię. My tam na górze nie wiemy do końca, co się dzieje na skoczni".

W ostateczności niedosytu nie było, nadzieja się spełniła, a jury nabrało szaleńczej nadziei, że da się skakać nawet w zamieci, a spróbować przynajmniej nie zawadzi i okazało się, że nie tylko skoczkowie na górze nie wiedzą co się dzieje na skoczni. Co się dzieje na skoczni nie wiedzą także następujące grupy osób: ci na dole, ci pośrodku, ci w budce sędziowskiej, ci w gnieździe trenerskim, ci przed telewizorami i ci w studiu.
Ale cóż, cyrk to cyrk.

Teraz ostatni i nowy stały punkt programu. Specjalnie dla miłośników kupletów:

o rety rety
lećże po narty
bo ludzie gadają
że sezon otwarty

o rety rety
ożeż jego mać
to nie Kuusamo
i nie miało wiać

o rety rety
nasi se latają
i co najpikniejsze
w zadek nie dostają

Zwrotkę o zwycięstwie Bieguna ułóżcie sami.

I tak oto inaugurację PŚ mamy za sobą i na pewno jej nie zapomnimy. Będziemy pamiętać wygraną Krzyśka, hymn i ten cyrk w cyrku pomieszany z kabaretem, galą MMA i konferencją meteorologów. Latający Cyrk Waltera Hofera jak już ruszył, to z przytupem.





Artur Pojnar: informacja własna

Kategorie: ,


54 komentarze:

  1. Akurat Kruczek Biegunowi nic zabierać nie chce, pałeczka trafiła w ręce Maciusiaka i to od jego decyzji zależy start naszego młodego skoczka w Finlandii.

    Nie wiem co ty chcesz od tego nieszczęsnego Huli, wprawdzie formą odstawał od kolegów, ale przy normalnych warunkach raczej do 30-tki by wszedł, trafił na wiatr w plecy, który i czołową 10-tkę wyeliminował.

    Mamy szczęście, że Bardal ze Schlierenzauerem zrezygnowali inaczej mogliby całkiem tę serię przerwać i by było po ptokach.

    Reasumując, wnioski o formie poszczególnych zawodników możemy wyciągać tylko na podstawie treningów i kwalifikacji, bo zawody to była czysta loteria. Jak już pisałem na SJ z oceną formy warto poczekać te 3-4 konkursy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się wydaje, że ostateczne decyzję w sprawie startu Bieguna w Kuusamo podejmie Tajner, choć wątpię by Maciusiak za wszelką cenę chciał uziemić Krzyśka, bo chłopak może mu tego nie wybaczyć do końca życia.

      Od Huli nic nie chcę, ale nie zapominajmy iż w kraju zostali zawodnicy nie gorsi. Pewnie do Kuusamo Stefan poleci, bo tam już tory nie będą takie równiutkie i ogólnie warunki ciężkie, a Stefan to skoczek doświadczony.

      Kiedy było jak w czeskim filmie i nikt nie wiedział co się dzieje bałem się, że seria zostanie odwołana, ale sam nie wiem co sadzić o decyzji trenerów, bo Bardal i Schlierenzauer choć sfrustrowani czekaniem, to chyba chcieli skakać i do nich nie mam żadnych ale. Wątpię by zeszli dlatego, bo nagle zapałali miłością do tych co im się dziś udało i nie chcieli im zawalić wyniku. Raczej wydaje mi się, że Pointner czuje iż ma coraz mniej do gadania i organizuje opozycję. Jak na Wiejskiej, polityka i walka o wpływy.

      Z pełnymi wnioskami pełna zgoda. Trzeba poczekać przynajmniej do Kuusamo, a tam torów lodowych już nie ma i to naszym sprzyjać nie będzie. Jednak jakiś zarys już mamy.

      Usuń
    2. W sumie masz rację, Tajner przyciśnięty przez TVP nie przepuści okazji, aby nakręcić koniunkturę na skoki. Co z resztą dla samej dyscypliny jest pozytywne, a hasło"19-letni lider PŚ" działa na Januszów.

      Pointner chyba chciał sprawdzić na ile sobie może pozwolić i trochę się przeliczył. Było kilka reprezentacji, które zdominowały PŚ, ale każda era miała swój koniec tak i teraz obserwujemy schyłek dominacji Austrii.

      Usuń
  2. Oj trener to Maciusiak a nie Maciuszek, jeszcze się obrazi :) Jakbym miał się czepiać to na w sezonie 2006/2007 i w 2007/2008 plastron lidera PŚ był czerwony :P Ale podsumowanie fajne, owszem Stefana zdmuchneło, ale formą też nie grzeszy. Miał jeden z czterech skoków na top 30 i to kiedy miał prawie 3 razy silniejszy wiatr pod narty niż średnia. Czy go zmienić? Jak tak to tylko na Murańkę (Zniszczoła nie biorę pod uwagę, bo skoro Bieguna chcieli na zgrupowanie wysłać to Zniszczoła tym bardziej). Chociaż pewnie albo Hula zostanie w składzie, albo za niego pojedzie Krzysiek Miętus o którym Kruczek wspominał po Hinzenbach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Emil
      No jasne, że Maciusiak :)
      Już poprawiam. Wielkie dzięki

      Usuń
  3. Nie napisałem tego w felietonie bo nie chciałem przeciągać, ale obawiałem się o zbytnią eksploatację Ziobry i Bieguna w lecie. Okazuje się, że niesłusznie. Obaj nic nie stracili co jest ewenementem w naszych warunkach. Obaj swoją dobrą formę osiągnęli latem i jeśliby ich podpiąć pod dość częsty schemat to zimą nie mieli prawa zabłysnąć. Przynajmniej nie tej zimy.
    Czyżbyśmy dożyli czasów w których nie ma aż tak wielkiej przepaści wynikowej między latem a zimą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej sytuacja jest typowa, czyli część zawodników przekłada wyniki z lata na zimę, a część nie. Co roku mieliśmy to nieszczęście i to właśnie nasi głównie wojowali latem by zimą bule klepać, a teraz np. w nasze ślady poszedł Damjan, ale jak już pisałem wyżej z ocenami trzeba poczekać.

      Usuń
    2. Problemem u nas kiedyś i i być może u Czechów teraz, jest nie tyle forma latem co brak wiedzy, albo nie pewność co zrobić dalej. Wyobraźmy sobie że jest trener, mało doświadczony bez sukcesów i nagle wszyscy zawodnicy u niego zaczynają bez jakiejś większej przyczyny super startować. W takiej sytuacji nie zdziwiłbym się jakby było sto myśli na minutę i panika. Co robić? Ciężko trenować i ryzykować że się pogorszy, czy trzymać na siłę świeżość. Czy inne warianty o których jako laik nie potrafię sobie wyobrazić.

      Usuń
    3. @Pavel Emil
      U nas stan nieprzekładania wyników letnich na zimę trwa, lub może trwał długo, także taki stan rzeczy spokojnie można nazwać syndromem polskich skoków. Wydaje się, że wreszcie z tej choroby wychodzimy bo trudno powiedzieć że już wyszliśmy po jednym weekendzie a diagnoza zajęła Łukaszowi Kruczkowi kilka ładnych lat. Jak widać teraz chorują Czesi, jednak w innych krajach to sięga tylko niektórych i raczej nie ma takiego wspólnego marazmu dla danej kadry. Z wywiadów wnioskuję, że u nas tych przyczyn było sporo. A to nieprzygotowana skocznia, a panował mit, że na śniegu koniecznie trzeba wyskakać godziny przed sezonem, a to niedopilnowany sprzęt, a to nietrafione treningi i brak formy fizycznej.
      Dopiero te błędy zostały wyeliminowane, ale tak jak mówi Pavel z głębszymi ocenami należy jeszcze poczekać.

      Usuń
  4. Świetny felieton.
    A oto kuplecik:

    Oj dana, oj dana
    gęba roześmiana
    u praczki i zduna
    po triumfie Bieguna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hofer jest ganiany
      Tepes jest przegrany
      System daje ciała
      mafia tak nie chciała
      oj dana, dana
      Polska jest wygrana
      Mazurek zagrany
      Trochę przeciągany
      O rety, rety
      Hoferze przeklęty
      W Kuusamo zapodasz
      kolejne przekręty?
      ;-)

      Usuń
    2. @Robert
      Oj dana oj dana
      akurat w niedziele
      Tepes z Hoferem
      nasi przyjaciele

      oj dana oj dana
      to nie przekręty
      bo Pointner na skoczni
      nie był uśmiechnięty

      oj dana oj dana
      wszak to nie nowina
      że jak kręci wichrem
      system to jest kpina

      ;)

      @deSKI
      oj dana oj dana
      u praczki i zduna?
      gdzie reszta narodu?
      umarła już z głodu?

      ;)

      Usuń
  5. Ja historię o ucieczce Hofera i próbie jego pobicia traktuję raczej jako żart, ale.... jeżeli tak było to musiało wyglądać przekomicznie. Poza tym, ciekawe, czy (jeżeli tak było) Hofer jest pamiętliwy i swoim rodakom to zapamięta ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze coś do tej szopki z GS AB. Za sport.pl:

    Bardzo wzburzony całą sytuacją był trener Austriaków. - Kazać takim zawodnikom jak Bardal czy Schlierenzauer skakać z wiatrem w plecy to brak respektu dla nich. Mamy zaakceptować, że traktuje się nas jak pionki w sporcie na poziomie światowym? - pytał dziennikarzy Pointner.

    Hahaha witamy w klubie panie Pointner. Resztę świata od dawna się traktuje jak pionki, a z wiatrem w plecy skakała cała czołówka poprzedniego sezonu, jednak dla nich to norma, pomamrari pod nosem i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie:)
      Pointner nie przywykł do porażek i nieprzychylnych dla niego decyzji, ale poza tym ma ewidentne problemy z formą zawodników.
      Nic nie trwa wiecznie :)

      Usuń
  7. Ale się zaczęło :) Co prawda, nieważne jak się zaczyna, a jak się kończy, ale nie sposób powstrzymać się od euforii biorąc pod uwagę, to że w kilku ostatnich latach nasi na inaugurację stanowili tło dla Niemców, Norwegów, czy Austriaków.
    Teraz sytuacja się odwróciła i niekoniecznie musi być coraz gorzej, bo wydaje się, że w przypadku Stocha, Kota, czy Kubackiego nie można jeszcze mówić o najlepszej dyspozycji.

    Krzysiek Biegun zaczyna swoja przygodę z PŚ, jak niegdyś Morgenstern, czy Schlierenzauer, a nawet lepiej. Nawet nie zastanawiałbym się teraz nad przygotowywaniem go do MŚJ, skoro jest w stanie z takim skutkiem walczyć z seniorami.
    O Krzyśku będzie teraz głośno w całym skokowym świecie, ale chłopak wydaje się być poukładany i pewny siebie, a to jest niezwykle ważne w tym momencie.

    Odniosę się jeszcze do występu Huli, bo broniłem jego powołania.
    Nie popisał się Stefan, ale ciężko wysuwać twarde wnioski po konkursie, w którym punktów nie zdobyli tacy skoczkowie jak Stoch, Kofler, Ito, Hilde, czy Hvala.

    Z drugiej strony widzieliśmy jak świetnie radzili sobie młodsi od Stefana, Biegun i Ziobro.
    Trzeba dawać jak najwięcej szans naszej młodzieży, którą mamy teraz wyjątkowo utalentowaną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne - trudno wysnuć wnioski co do Huli - a to wiatr, wzdłużny czy poprzeczny - nie ważne... Żeby właściwe ocenić trzeba jeszcze dać mu ze 3-4 lata startów. Będzie można coś konkretniejszego powiedzieć.
      No, ale my z Doną zawsze wiemy lepiej, co nie - Dona ;)

      Usuń
    2. No to Kamil też do domu razem ze Stefanem, też nie wszedł do 30 w tymże sprawiedliwym konkursie.

      Usuń
  8. Wrzućcie trochę na luz jeżeli chodzi o Bieguna, jest w niezłej formie, ale nie na wygrywanie PŚ, wczorajszy wynik to szczęśliwy zbieg okoliczności poparty dobrym skokiem. Obecnie niepotrzebnie jest nakładana presja na tego zawodnika, wszystkie media trąbią o nowym Małyszu, a wystarczy jedno potknięcie i zmieszają go z błotem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja napisałabym odwrotnie - bardzo dobry skok (dlaczego tylko dobry?) poparty zbiegiem okoliczności...

      Usuń
  9. Jest decyzja w sprawie Bieguna i Kuusamo.

    "- Razem z moimi współpracownikami ustalałem plan startów na ten sezon, więc najpierw z nimi musiałem uzgodnić, co robimy. Zasięgnąłem też opinii Adama Małysza, który jest konsultantem kadry juniorów. Chciałem być po prostu fair wobec nich. Po rozmowach podjęliśmy decyzję, że Krzysiek pojedzie do Kuusamo - powiedział Maciusiak."

    onet

    Czyli możemy odetchnąć. Ja co prawda nawet nie liczę, że Krzysiek znajdzie się na podium, ale niech wystąpi w koszulce lidera, niech spróbuje jej bronić. Jeśli Biegun wyjedzie z Kuusamo z plastronem to będzie super ekstra znakomicie i szał, ale nie bądźmy zbyt pazerni, konkurencja nie śpi, a i tory będą normalne więc obawiam się, że znów może być problem z prędkościami. Bardzo dobra decyzja sztabu, trzeba być elastycznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamil Stoch mówił ostatnio,ze prędkość zależy od samego zawodnika tzn. że to siedzi w głowie a nie od od smarów,serwisanta czy torów

      Usuń
  10. Szalony wekend :) ale jaki cudowny dla nas oczywiście działo się oj działo.
    Warunki były fatalne wszyscy skakali w mniejszym lub większym wietrze ale on był nie znikał 48 miu zawodników skoczyło a tylko dwóch nagle za strajkowało.
    Moim zdaniem Bardal chciał skakać przecież siedział na belce co prawda został zdjęty bo skocznia paliła się na czerwono ale tak skakali niektórzy, wyczekali ale skoczyli i Bardal dał się wmanewrować w grę Gregora efektem decyzji Bardala jest dzisiejsza jazda po nim przez media norweskie i po co to mu było?
    Druga sprawa nie są w dobrej formie i tyle ale Pointner chciał wymusić anulowanie całej serii a ja pytam dlaczego dopiero jak został jego ostatni zawodnik? dlaczego puszczał innych swoich zawodników i nie zastanawiał się, że to warunki niebezpieczne?
    Jego protest odrzucono i nie wierzę, że dwaj czołowi doświadczeni zawodnicy nie wiedzieli jak się skacze w takich warunkach to nie były pierwsze zawdy PŚ kiedy wiatr tak kręcił i w innych jakoś Gregor problemu nie miał.
    Na eurosporcie było widać jak Pointner wszedł do kabiny sędziów i mocno coś tam wykrzykiwał ale to nic nie dało oj chyba jego pozycja słabnie, koniec wymuszania niektórych spraw i sytuacji w każdym razie mam taką nadzieję.
    Szkoda Kamila ale akurat o niego jestem spokojna to zawodnik, który wskoczy do dziesiątki i to już niedługo ale takiego urodzaju Polska jeszcze nie miała.
    10 lat programu Szukamy następców Mistrza przynosi efekty.

    Co do Bieguna, chłopak ma po układane w głowie, skromny ale bardzo elokwentny i mądry on nie wygrał przypadkowo on tam skakał we wszystkich seriach bardzo dobrze.
    Nie wiem czy długo pozostanie liderem PŚ pewnie to się zmieni wszak to początek PŚ ale jak jest w gazie niech chłopak startuje z seniorami nie można odbierać mu tej szansy bo to było by krzywdzące dla niego ma swoje pięć minut i niech korzysta ku swojemu zadowoleniu i naszemu jako kibicom dobrze, że Maciusiak konsultował się z Adamem.
    MSJ moze zaliczyć z marszu nie rozumiem tej polityki startowej u nas.

    Jedzie do Kuusamo i niech mu wiatry sprzyjają i wszystkim pozostałym naszym wspaniałym zawodnikom.
    Co za wekend :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Dopiszę tylko jedno - skoro Gregor i Anders sami zrezygnowali ze skoków, to dlaczego chcieli oni i ich trenerzy anulowania wyników innych? To była ich decyzja, odnosząca się do nich. Dlaczego chcieli wpływać na wyniki innych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego stosujesz odpowiedzialność zbiorową? O ile Pointner faktycznie żądał anulowania serii, Stoeckl wyraźnie stwierdził, że docenia pracę jury i nie ma do niego żadnych pretensji, w każdym artykule opisującym interesujące nas zdarzenie jest to jasno wyartykułowane.


      Czy ty czytasz tylko nagłówki?

      Usuń
    2. A jeszcze norweskie media nie zjechały jury jak austriackie tylko...Bardala.

      Usuń
    3. Ja nie wiem do końca jak było. Trudno mi uwierzyć, że Bardal taka brzemienną w skutki decyzję podjął sam - przepraszam, nie sam, ale w wyniku namów Gregora. Przecież to bez sensu. Sugerujesz, że Anders postąpił wbrew woli trenera? No chyba przyzwolenie na to dostał? A to co powiedział trener Norwegów było raczej próbą załagodzenia afery, a nie dolewania oliwy do ognia, gdy zobaczył jak to zostało odebrane przez innych. Jakichś argumentów Gregor musiał użyć - skąd to fifty-fifty i telefony z wieży... tyle, że Pointner ma gębę niewyparzoną i skupia na sobie całą złość, a Stoeckl położył uszy po sobie, ale to też Austriak....

      Usuń
    4. OjciecMarek
      fragment artykułu z wp:
      Zniechęceni czekaniem i przybierającym na sile wiatrem Gregor Schlierenzauer i Anders Bardal, bo ich skoków brakowało do zakończenia pierwszej serii, zdecydowali się zrezygnować z walki o punkty. Obaj zostali poparci przez swoich trenerów - Aleksandra Pointnera i Aleksandra Stoeckla.

      Usuń
    5. @Gina
      No dobra, ale sztab norweski odesłał Bardala i tyle, żadnych protestów z ich strony nie było, żaden Norweg Hofera nie ścigał i nikt z tego sztabu nie żądał by anulować 1 serię. Protest złożyła tylko austriacka ekipa.

      Usuń
    6. Ale zobaczcie jak różne reakcje na te wydarzenia w obu krajach. W Norwegii zjebka swoich, w Austrii zjebka jury. Odpuszczanie walki w państwach skandynawskich nie leży w ich charakterze, a Austriacy przyzwyczaili się, że musi być picuś glancuś i pod nich.

      Usuń
    7. "....ale to też Austriak...." No i co z tego? To oznacza, że ma myśleć tak jak Pointner? Nacjonalizm widzę się rozwija..

      Usuń
    8. @gina
      "- Podjął swoją decyzję i cieszę się z tego - skomentował postawę swojego podopiecznego Alexander Stöckl."
      http://www.skokinarciarskie.pl/aktualnosci/11182,Bardal_Dobrze_ze_probowali

      "Alexander Pointner tuż po zakończeniu zawodów złożył do jury protest odnośnie ich unieważnienia, ale został on odrzucony przez Mirana Tepesa. Przeciwnego zdania był z kolei Alexander Stoeckl, który do pracy jury nie miał tym razem żadnych zastrzeżeń."
      http://www.sportowefakty.pl/skoki-narciarskie/399808/austriacy-chcieli-uniewaznienia-zawodow

      "Stoeckl położył uszy po sobie, ale to też Austriak...."
      I też mężczyzna! Zapewne nawet także robi kupę! Powiem więcej - wszystko wskazuje na to, że Stoeckl i Pointner należą do tego samego gatunku!
      Stoeckl to przede wszystkim trener innej reprezentacji, w drugiej kolejności Austriak.

      Usuń
  12. @Gina
    Raz na jakiś czas, od święta, a święta już niedaleko, zgadzam się z tobą. Skoro Gregor i Anders nie chcieli skakać, lub nie chcieli czekać i zrezygnowali ze skoku, to jakim prawem Austriacy chcieli odwołania 1 serii? Przecież to jakiś kosmiczny absurd! I nie myślę tak dlatego, bo akurat wygrał Polak, tylko dlatego, że protest i żądanie niezaliczenia wyników było zwykłą głupotą. Pointner chyba stracił kontakt z rzeczywistością i bardzo dobrze, że jury sprowadziło gościa z powrotem na ziemię.
    Jestem pewien, że gdyby jury przyjęło protest to byłby skandal na cały skokowy świat.

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim zdaniem cytatem tego weekendu powinny być słowa Kamila Stocha po wczorajszym konkursie w Klingenthal: "Nie ogarniam tej kuwety" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry cytat, można powiedzieć że trafnie podsumowujący sobotę i niedzielę. Jednak kiedy pisałem tekst, tego wywiadu jeszcze nie było.

      Usuń
    2. Po prostu - jeden wniosek - czas na zmiany, Hofer i jego współpracownicy nie ogarniają tego, co stworzyli. To jest tak jak z rewolucją, która pożera własne dzieci. Jak w każdej kadrze, także w kadrze organizatorów potrzebna jest świeża krew, a właściwie wymiana krwi...

      Usuń
    3. Było tylko jedno rozwiązanie inne niż to co się stało. Odwołać zawody, najlepiej po godzinie. Nie dało się zrobić zawodów w inny sposób niż się zrobiło. A bez zawodów nie byłoby takich wyników jakie były.

      Usuń
    4. Zastanawiające jest to z jaką determinacją jury chciało odjechać nawet dwie serie podczas takiej pogody i przekroczonego o 200% czasu antenowego kiedy dzień wcześniej tak szybko zrezygnowali. Dziwne co nie? Gdybym miał strzelać to postawiłbym na naciski gospodarzy i sponsorów. Jedni to Niemcy, którzy włożyli sporo wysiłku by te zawody przygotować, a drudzy... to też Niemcy co chcą by ich logo ktoś zdążył zobaczyć.
      Powiem prawdę. Gdzieś po 14 w niedzielę zacząłem pisać felieton podsumowujący Klingenthal z odwołanym konkursem indywidualnym bo nie wierzyłem, że jakieś skakanie będzie. Skończyłem tuż przed rozpoczęciem 1 serii i musiałem go wywalić do kosza i później pisać od nowa. Byłem święcie przekonany, zresztą nauczony dniem wcześniejszym, że żadnych skoków w niedzielę nie będzie. Jakoś tą 1 serię udało się przeprowadzić, ale moje zdziwienie nie miało granic kiedy zobaczyłem, że jury planuje drugą serię!
      Pod koniec 1 serii afera związana z wiatrem, do wiatru doszedł jeszcze śnieg, czas antenowy dawno się skończył i nawet ludzie poszli ze skoczni w cholerę, a jury chce kontynuować choć nawet w tv widać, że nie ma to szans.
      Dziwna sytuacja.

      Usuń
    5. A ja byłem prawie pewny że choćby się mieli zesrać za przeproszeniem, zaczną i skończą albo odwołają najpóźniej o 16. Dwa konkursy miały się odbyć i organizatorzy chcieli je zrobić, nie ważne czy na siłę, czy loteryjne i jedno seryjne.

      Usuń
    6. No i brałem pod uwagę drugą opcję, proponowaną przez Hofera i jury że przełożą konkurs na poniedziałek. Trenerzy się nie zgodzili no i wyszło jak wyszło.

      Usuń
    7. Już tłumaczę o co chodziło jurorom z ogłoszeniem godziny rozpoczęcia 2. serii.
      O jedną rzecz. Chodziło im o to, by pokazać Pointnerowi I Stoecklowi, kto tu rządzi. Robicie taki numer- to my was załatwimy. Zawodnicy nie stawili się na starcie w regulaminowym czasie, co odebraliśmy jako zlekceważenie nas, w związku z tym 1. seria została zakończona, ogłaszamy, że o 17.05 będzie druga seria, w której wystartują ci, co oddali skok i znaleźli się w 30-tce, choć nie mamy zamiaru jej przeprowadzać, ale tym sposobem zamkniemy wam możliwość do kontynuowania protestu.

      Obrazowo: Pokazaliście nam gest Kozakiewicza- my wam środkowy palec.

      Usuń
    8. @deSKI
      Też mi się tak wydaje. Pointner przegiął. Temu gościowi wydaje się, że cały czas skokowy świat będzie się kręcił wokół niego i Austrii. Trzeba było mu pokazać miejsce w szeregu. Dla przykładu i przestrogi. Może ta cała sytuacja to i był kabaret, ale mnie, ten jasny przekaz się spodobał.
      Austria słabnie sportowo i politycznie, a dla kraju przyzwyczajonego do sukcesów i pewnych wpływów to, jakby nie było, policzek.

      Z drugiej strony nie ma się co cieszyć, bo lukę po Austrii wypełnią zapewne Niemcy i to oni będą mieć pewne przywileje. Radość po obaleniu "tyranii" szybko minie kiedy zastąpi ją następna, ale to już takie naprawdę luźne rozważania i nie traktuj tego zbyt serio.

      Usuń
  14. No to trzeba było... myślisz, że Krzyś Biegun to jakiś fuksiarz i miał nadzwyczajnego farta? A może lepiej poczekać z ocenami do normalniejszego konkursu?
    A może zamiast czekać po skoku Stocha na lepsze warunki, trzeba było ich puścić w takich samych jak Kamila?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "A może lepiej poczekać z ocenami do normalniejszego konkursu?"

      Sama sobie zaprzeczasz. Czemu oceniasz Stefana po Klingenthal?

      Usuń
  15. A dlatego, że Hula skakał w konkursach PŚ kilkadziesiąt razy, a Biegun raptem dwa...

    OdpowiedzUsuń
  16. Sprawdzałem dziś pogodę na Kuusamo i przewidują mróz (nie mylić z przymrozkiem) oraz wiatr 2 do 6 m/s, głównie z kierunku zachodniego. Cóż, lajtowo nie będzie, ale tragedii nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczegółowo pogoda na czwartek czyli kwalifikacje (wszystko dalej to wróżenie z fusów) zapowiada wiatr do 7 m/s (czyli maks) z kierunku dokładnie takiego by wiało centralnie pod narty czyli północno-zachodni. Taki kierunek jest bezpieczny ale przy zmiennej sile najbardziej loteryjny.

      Usuń
  17. Od piątku zaczynają się też inne emocje :)
    Nasza Justyna wyrusza na trasę i staje po raz kolejny do walki "wręcz" z norweską machiną
    Zapowiada się ciekawy wekend i pełen emocji i mam nadzieję, że na skoczni aż tak nie będzie wiać.
    Natomiast trudno nie zauważyć, że po 10 ciu latach to Polacy zaczynają rządzić na skoczniach.
    Pierwszy poważny sprawdzian to TCS liczę, że noe obędzie się tam bez kontrowersji z jakimi mieliśmy do czynienia w ub roku kiedy to po kiepskim skoku Austriaka Pointner wymusił anulowanie całej serii.Przez lata było tyle sytuacji z nimi związanych skandalicznych, że można by książkę napisać.
    Czy to się w końcu skończyło? Okaże się podczas prestiżowego turnieju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie ma edycji komentarza :) Miało być "obędzie się bez kontrowersji "

      Usuń
  18. Poniekąd pan Hofer i spółka wyhodowali sobie sami żmiję na własne życzenie. Przez lata syciliśmy oczy Hoferem stojącym z Pointenerem biegającym za Gregorem, odwołującym serię indywidualną czy drużynową... najlepsi Austriacy byli traktowani jak święte krowy. I do tego stopnia przekonali się o swojej nietykalności, że przegięli absolutnie wycofując Gregora i próbując wymusić odwołanie serii. A na to Hofer już pójść nie mógł, by się nie ośmieszyć przed całym światem. Zresztą szokiem już była reakcja Austriaków na niestawienie się na kontrolę Morgiego. Myślę, że już czas, by Austriacy zstąpili na ziemię i zauważyli, że są sportowcami i mają takie same prawa i obowiązki jak inni. A tym bardziej klasowi sportowcy, za jakich się uważają powinni umieć się zachować w sportowy sposób i zauważyć, że w sporcie raz się wygrywa, raz przegrywa...
    Dona - w weekend jest championat świata koni arabskich w Paryżu - czarna rozxpacz - co oglądać?

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzisiejsze prognozy na Kuusamo.
    Jutro ciężko będzie ze skokami - 7 m/s, jednak piątek i sobota zapowiadają się obiecująco - 2 m/s. W piątek mróz -13 i bez opadów, w sobotę śnieg i -7.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście, skocznia ma osłonę przeciwwietrzną przy buli właśnie z tej strony z której ma wiać wiatr. Dzięki temu może się jakoś uda skoczyć Zwłaszcza że codziennie wg prognoz wiatr zmienia kierunek z zachodniego na coraz bardziej północy czyli mniej loteryjny w teorii.

      Usuń
  20. Słuchajcie! Widzieliście to:

    https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=2agZ0OatEew

    Uśmiałem się do łez hehehe

    OdpowiedzUsuń

Masz coś do powiedzenia? Napisz w kratce. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy napisanych przez internautów. Niestosowne komentarze będą usuwane. Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania w serwisie WinterSzus.pl. REGULAMIN KOMENTOWANIA