Archiwum strony

Po ponad trzech miesiącach oczekiwania, fani skoków narciarskich będą mieli okazję śledzić międzynarodową rywalizację. Konkursami Letniego Pucharu Kontynentalnego w Kranju zawodnicy rozpoczną rywalizację w sezonie letnim. Do startu stanie 63 skoczków, w tym sześciu Polaków.

Gwiazdami zawodów na słoweńskim obiekcie będą reprezentanci gospodarzy. Na starcie pojawią się wszyscy najmocniejsi skoczkowie z tego kraju, z wyłączeniem Jurija Tepesa. Na liście znaleźli się między Robert Kranjec, a także dwaj bracia Prevcowie - Domen oraz triumfator zeszłorocznej edycji Pucharu Świata, Peter.

Nasz kraj reprezentują zawodnicy z Kadry B. Spośród podopiecznych Roberta Matei wystartują: Aleksander Zniszczoł, Przemysław Kantyka, Krzysztof Miętus, Krzysztof Biegun, Jan Ziobro i Bartłomiej Kłusek.

Skocznia Bauhenk powstała w 2004 roku. To na tym obiekcie rozgrywane były Mistrzostwa Świata Juniorów w 2006 roku, kiedy to tryumfował Gregor Schlierenzauer. Austriak wyprzedził wówczas Jurija Tepesa i Andreę Morassiego. W sezonie 2007/2008 miały się na niej odbyć zawody Pucharu Świata, jednak zostały one odwołane z powodu braku śniegu.

Punkt K: K100
Wielkość skoczni: HS109
Rekord skoczni: 119 m, Peter Prevc (09.01.2011)
Letni rekord skoczni: 118,5 m, Robert Kranjec (04.07.2009)


Pierwszy konkurs Letniego Pucharu Kontynentalnego w Kranju odbył się w latem 2005 roku i od tego czasu tylko raz ten cykl ominął skocznie Bauhenk. Co ciekawe, w sezonach 2008-2015 jedynie dwukrotnie zdarzyło się, żeby Polacy nie stanęli na podium choćby jednego konkursu. Dwóm biało-czerwonym udało się triumfować na słoweńskiej skoczni normalnej - w 2010 roku najlepszy był Kamil Stoch, a rok temu dwukrotnie Petera Prevca pokonywał  Dawid Kubacki.

Zwycięzcy konkursów LPK na skoczni Bauhenk od sezonu 2013/2014:
2015/2016
05.07.2015
1. Dawid Kubacki
2. Peter Prevc
3. Anze Lanisek


04.07.2015
1. Dawid Kubacki
2. Karl Geiger
3. Peter Prevc


2014/2015
06.07.2014

1. Peter Prevc
2. Cene Prevc
3. Miran Zupancic

05.07.2014
1. Peter Prevc
2. Cene Prevc
3. Andraz Pograjc


2013/2014
07.07.2013

1. Nejc Dezman
2. Krzysztof Biegun
3. Jaka Hvala

06.07.2013

1. Jakub Janda
2. Krzysztof Biegun
3. Cestmir Kozisek


Program zawodów:

01.07.2016, piątek

16:00 - oficjalny trening
19:00 - pierwsza seria konkursowa

02.07.2016, sobota

08:30 - seria próbna
09:30 - pierwsza seria konkursowa

Lista startowa
Sara Takanashi
Skład na pierwsze konkursy pucharu świata kobiet w skokach narciarskich ogłosiła kadra japońska. Trener reprezentacji Japonii Toru Washisawa podał nazwiska czterech zawodniczek, które zaprezentują się podczas inauguracji w Lillehammer. Ta sama czwórka skoczkiń japońskich pokaże się również podczas następnych zawodów pucharowych w Niżnym Tagile.


Wielkimi krokami zbliża się zima, a wraz z nią kolejny sezon rywalizacji dla polskiego narciarstwa. Tradycyjnie już na kilkanaście dni przed inauguracyjnymi zawodami Polski Związek Narciarski zorganizował spotkanie zawodników i ekip szkoleniowych z przedstawicielami mediów. Odbyło się ono w środowe przedpołudnie w krakowskim Hotelu Park Inn.
W niemieckim Oberwiesenthal na skoczni Fichtelbergschanze (HS 106) zainaugurowano cykl Letniego Pucharu Kontynentalnego Pań. W pierwszym z zaplanowanych na ten weekend konkursów zwyciężyła Ema Klinec.
Pierwszy, fantastyczny konkurs Pucharu Świata Pań w norweskim Lillehammer, wygrała Spela Rogelj przed Danielą Iraschko-Stolz i Sarą Takanashi.
Roman Koudelka dowiódł, że jego świetna dyspozycja podczas całego weekendu nie była dziełem przypadku. Po pierwszej serii i skoku na odległość 138 m był czwarty, jednak świetna druga próba, w której uzyskał 139,5 m, wywindowała go na czoło tabeli.
Roman Koudelka w serii próbnej potwierdził swoją świetną dyspozycję z poprzedniego dnia i ze skokiem na odległość 138,5 m uzyskał najlepszą notę spośród wszystkich zawodników. Za nim uplasował się Markus Eisenbichler, który wylądował na 140 m. Czołową trójkę uzupełnił Simon Ammann - czterokrotny Mistrz Olimpijski skoczył o trzy metry bliżej od reprezentanta Niemiec.

Czwarte miejsce przypadło Michaelowi Hayboeckowi, który osiągnął 137 m. Z rezultatem o pół metra słabszym piąty był Andreas Wellinger. Na kolejnej pozycji znalazł się Anders Fannemel, który doskoczył do 135 m.

Z dobrej strony zaprezentował się Piotr Żyła. Najlepszy polski skoczek wczorajszego konkursu drużynowego uzyskał 135,5 m i zajął siódmą lokatę. W czołowej "30" zmieścili się jeszcze 21. Maciej Kot (127 m) oraz 23. Stefan Hula (128,5 m). Słabiej spisali się 39. Bartłomiej Kłusek (122 m), 42. Jan Ziobro (117,5 m) i 43. Dawid Kubacki (120 m).

Pierwsze zawody indywidualne w tym sezonie rozpoczną się o godzinie 11.30.
Już tylko minuty dzielą nas od rozpoczęcia sezonu zimowego. W serii próbnej przed inauguracją nowej edycji Pucharu Świata najlepszy okazał się zwycięzca kwalifikacji, Roman Koudelka, który wylądował na 135 m. Z takim samym rezultatem na drugiej pozycji uplasował się reprezentant Norwegii, Anders Fannemel. Trzecie miejsce zajął jego rodak, Anders Bardal, który uzyskał 132,5 m.

Czwarty był Peter Prevc -  podwójny medalista z Sochi doskoczył do 134 m. Za nim znalazł się Noriaki Kasai, który skoczył o metr bliżej. Czołową szóstkę po próbie na odległość 130,5 m zamknął Piotr Żyła.

Pozostali biało-czerwoni spisali się nieco gorzej. Zastępujący kontuzjowanego Kamila Stocha Jan Ziobro wylądował na 126 metrze i był 19, 28. miejsce po skoku na odległość 119 m zajął Stefan Hula, a cztery lokaty za nim znalazł się Dawid Kubacki, który osiągnął 118 m.

Warto odnotować nie najlepszą dyspozycję reprezentacji Austrii - aż trzech zawodników z desygnowanej do startu czwórki nie przekroczyło granicy 120 m.


Organizatorzy Letniego Grand Prix w Wiśle-Malince podali wstępne składy drużyn narodowych, które pojawią się w Polsce od 24 do 26 lipca. Wśród zgłoszeń widnieją nazwiska najlepszych trzech zawodników z minionej edycji Pucharu Świata.

Swoją najmocniejszą drużynę wystawiają Niemcy - w Wiśle powinniśmy zobaczyć m. in. Severina Freunda, Richarda Freitaga i Andreasa Wellingera. Bardzo dobrze prezentuje się również reprezentacja Austrii, z Gregorem Schlierenzauerem oraz Thomasem Diethartem na czele.

Do Wisły zawitają także najlepsi skoczkowie słoweńscy - podwójny medalista z Sochi, Peter Prevc i mistrz świata w Lotach z Vikersund, Robert Kranjec. Na starcie Letniego Grand Prix powinien pojawić się również Simon Ammann.

Oczywiście, Polacy wystąpią w swoim najmocniejszym składzie. Na wstępnej liście zgłoszeń widnieją nazwiska 12 zawodników: Krzysztofa Bieguna, Stefana Huli, Bartłomieja Kłuska, Macieja Kota, Dawida Kubackiego, Krzysztofa Miętusa, Klemensa Murańki, Kamila Stocha, Jakuba Wolnego, Jana Ziobry, Aleksandra Zniszczoła i Piotra Żyły.

Jak na razie wstępne składy podały reprezentacje 13 krajów, w tym także te mniej znane w świecie skoków narciarskich - Kazachstan, Korea Południowa i Rumunia.

Letnie zmagania rozpoczną się w sobotę, 25. lipca o godzinie 20.15, kiedy to odbędzie się konkurs drużynowy. Następnego dnia, o godzinie 17.00 skoczkowie zmierzą się w zawodach indywidualnych.

WSTĘPNA SKŁADY EKIP NA LGP W WIŚLE-MALINCE:

Austria:
- Thomas Diethart
- Manuel Fettner
- Michael Hayboeck
- Andreas Kofler
- Stefan Kraft
- Gregor Schlierenzauer

Czechy:
- Antonin Hajek
- Lukas Hlava
- Jakub Janda
- Roman Koudelka
- Cestmir Kozisek
- Jan Matura

Japonia:
- Shusaku Hosoyama
- Kenshiro Ito
- Junshiro Kobayashi
- Reruhi Shimizu
- Yuta Watase

Kazachstan:
- Alexey Korolev
- Sabirzhan Muminov
- Konstantin Sokolenko
- Marat Zhaparov

Korea Południowa:
- Hueng-chul Choi
- Seou Choi
- Chil-ku Kang
- Hyun-ki Kim

Niemcy:
- Markus Eisenbichler
- Richard Freitag
- Severin Freund
- Karl Geiger
- Marinus Kraus
- Andreas Wank
- Andreas Wellinger

Norwegia:
- Anders Fannemel
- Tom Hilde
- Ole Marius Ingvaldsen
- Phillip Sjoeen
- Andreas Stjernen
- Rune Velta

Polska:
- Krzysztof Biegun
- Stefan Hula
- Bartłomiej Kłusek
- Maciej Kot
- Dawid Kubacki
- Krzysztof Miętus
- Klemens Murańka
- Kamil Stoch
- Jakub Wolny
- Jan Ziobro
- Aleksander Zniszczoł
- Piotr Żyła.

Rumunia:
- Sorin Iulian Pitea
- Eduard Torok 

Rosja:
- Vladislav Boyarintsev
- Ilmir Hazetdinov
- Anton Kalinitschenko
- Denis Kornilov
- Mikhail Maksimochkin

Słowenia:
- Nejc Dezman
- Rok Justin
- Robert Kranjec
- Tomaz Naglic
- Peter Prevc
- Matjaz Pungertar
- Jurij Tepes

Szwajcaria:
- Simon Ammann
- Gregor Deschwanden
- Marco Grigoli
- Gabriel Karlen

Włochy:
- Alessio De Crignis 






źródło: wisla-malinka.com
Założę się, że nie ma wśród Was, czytelników, osoby, która nie znałaby popularnej reklamy Coca-Coli. O ile ostatnio nie możemy jej ujrzeć w naszych telewizorach, o tyle karuzela Hofera od listopada do marca kręci się rok po roku. Panie i panowie - nadchodzi sezon 2013/2014 Pucharu Świata w skokach narciarskich!

Chciałbym powiedzieć, że inauguracyjne zawody w Klingenthal będą stały na wysokim poziomie, jednak trochę mało symptomów taki stan rzeczy zapowiada. Zaczynamy w tym roku wyjątkowo wcześnie, więc siłą rzeczy skoczkowie przed startem prób na śniegu oddadzą mało. Na początku sezonu swoich umiejętności nie zaprezentują nam dwaj zawodnicy z czołowej dziesiątki zeszłego sezonu - Anders Jacobsen (walczy, żeby zdążyć ze zdrowiem do Soczi, lecz sądząc po ostatnich wiadomościach, wyrobi się) oraz Richard Freitag (po pęknięciu kości śródstopia w październiku pauzuje do Turnieju Czterech Skoczni). Do tego, patrząc na kalendarz trudno przypuszczać, by jakaś ekipa szykowała formę na grudzień, mimo że przed TCS-em zaplanowano aż jedenaście konkursów. Z tych faktów można jednak dojść do innej bardziej optymistycznej konkluzji - będzie ciekawie!

Takie sytuacje powodują zazwyczaj, że wyniki inauguracyjnych zawodów prezentują się dosyć zaskakująco. Przy trochę uboższej ilości skoczków z zeszłorocznej czołówki i małym obyciu zawodników ze śniegiem, często pojawia się jakaś niespodzianka. Z tego powodu pragnąłbym do Was wystosować taki mały apel - nie przywiązujcie się zbytnio do tych wyników z Klingenthal, bo już poprzedni sezon pokazał, że szyk w klasyfikacji potrafi się parę razy przetasować nawet przed Turniejem Czterech Skoczni.

Dodatkowo, od dawna nie mieliśmy takiego sezonu, przed którym do rozwiązania pozostawało wiele niewiadomych. Pomijając fakt, że mamy Igrzyska, Mistrzostwa Świata w Lotach, TCS, to już same wiadomości z okresu ogórkowego oraz letnia rywalizacja dały nam wiele do myślenia.

1. Jak zaprezentują się "rycerze lata"?
To pytanie pojawia się z kolei co roku. Chyba pierwszy raz zdarzyło się jednak, by ktoś, kto nie zdobył w sezonie poprzedzającym LGP punktów, był tak wysoko, jak Jernej Damjan. Tylko spory pech w Klingenthal odebrał mu triumf w całym letnim cyklu i musiał zadowolić się "jedynie" drugą lokatą w generalce. Czy ten zawodnik może jednak liczyć na tak dobry start zimą? Szczerze mówiąc, niezbyt lubię prorokować (wychodzi mi to dosyć słabo), ale obawiam się, że Damjan nie powtórzy swoich sukcesów z lata. Myślę, że zakończy on sezon w okolicach trzeciej dziesiątki klasyfikacji Pucharu Świata. Byłby to dla niego i tak najlepszy występ od kilku lat.

Co innego, jeśli chodzi o Andreasa Wellingera. Jego tegoroczne podrygi z lata przypominają to, co prezentował Martin Schmitt w letnim sezonie 1998. Startując w pięciu konkursach, młody Niemiec w świetnym stylu triumfował w całym tegorocznym Letnim Grand Prix. Sądzę, że to jest dla niego dobry moment, by wejść do dziesiątki Pucharu Świata.



W lecie dobrze prezentował się Jakub Janda. Jak widać, w swoim ponoć ostatnim sezonie Czech chce przypomnieć kibicom o swoich dokonaniach z lat 2004-2006. Zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni w ominął większość konkursów LGP, ale jak już się pojawił, to wygrał swoje pierwsze od siedmiu lat zawody najwyższej rangi w Niżnym Tagile. Miło by było, gdyby taka postać z przytupem odstawiła narty na kołek.

Do tego grona możemy zaliczyć również dwóch Polaków - Krzysztofa Bieguna oraz Jana Ziobro. O ile ten pierwszy ma jeszcze trochę czasu, by wejść w grono najlepszych, to dla drugiego z nich nastał chyba najlepszy moment na chociażby regularne punktowanie w PŚ. Mam nadzieję, że obaj mocno obalą mit Polaka-letnika.

2. Co z Finami/Ahonenem?
Na usta ciśnie się jedno zdanie: Gorzej być nie może. Fińskie skoki stoczyły się tak bardzo, że już muszą odbić się od dna. Sposobność ku temu jest niezła - do skakania wrócił Janne Ahonen, a przerwę od kontuzji zrobił sobie Janne Happonen. Legendarny "Maska" jak na siebie lato miał wręcz znakomite - udało mu się nawet je zakończyć miejscem na podium w Klingenthal. Ponoć motywację do skakania ma największą od bardzo dawna. Już teraz pod względem marketingowym dał skokom w swoim kraju dużo, a na skoczni z pewnością broni nie złoży.

Z kolei Happonen, najbardziej pokrzywdzony przez los zawodnik w całej stawce, Letnie Grand Prix odpuścił sobie niemal całkowicie (startował tylko w Klingenthal i świata tam nie zawojował). Gdy pojawił się jednak w krajówkach, to zawsze znajdował się w czołówce, a zazwyczaj wygrywał. Na początek zimowego skakania w Rovaniemi również okazał się najlepszy, zatem można się spodziewać, że pociągnie w tym sezonie fińskie skoki. Warto wspomnieć o powrocie Harriego Olliego - niesforny skoczek próbuje się znowu przebić, jednak na razie wychodzi mu to średnio. Może dostanie powołanie na Kuusamo, a tam, cóż.... w jego przypadku spodziewajmy się wszystkiego.






3. Czy Austriacy dalej będą dominować?
Mimo zdobycia Mistrzostwa Świata w Val di Fiemme, w poprzednim sezonie austriackie skoki straciły na swojej potędze. Reprezentacja Austrii pierwszy raz od 2004 roku nie wygrała przecież Pucharu Narodów, ustępując Norwegom o 5 punktów. Czy ten regres zostanie podtrzymany, czy austriaccy dominatorzy znów będą dzielić i rządzić? Z jednej strony w przeciwieństwie do Norwegów i Niemców, Schlierenzauer oraz spółka nie mają większych absencji spowodowanych kontuzjami, jednak z drugiej przygotowania do sezonu Morgensterna zostały trochę zaburzone przez jego problemy zdrowotne. A następców tej złotej generacji trochę brak...

Można by jeszcze kilka niewiadomych wymyślić, jednak wiązałyby się one trochę z tak zwanym "pompowaniem balonika". Z racji tego, że mamy tego w naszych mediach wystarczająco dużo, pozwólcie, że sobie odpuszczę. Jak to mówią panowie Twarowski oraz Nahorny z Canal + - siadamy w fotelach, zapinamy pasy i startujemy!

_______________________________________________________________________________

Pod jednym z artykułów wywiązała się dyskusja na temat najlepszych drużyn wszechczasów. Przyznam, że ta kwestia dosyć mnie zaciekawiła, więc wtrącę do wszystkiego swoje trzy grosze. Oto i mój ranking:

5. Ahonen, Soininen, Laitnen, Nikkola (1995-1997)
Wbrew pozorom, ta drużyna we wspomnianym okresie nie składała się z czterech "bestii" (no, poza sezonem 1995/1996). Udało im się jednak dokonać coś, czego nie powtórzyli nawet Austriacy - nie zmieniając składu, obronili oni drużynowe Mistrzostwo Świata. Ta czwórka okazała się najlepsza zarówno w Thunder Bay, jak i w Trondheim. Pokazali, że równa i zgrana drużyna w skokach też się liczy. Za to otrzymali miejsce w tym zestawieniu.

4. Romoeren, Ljoekelsoey, Pettersen, Ingebrigtsen (2003/2004)
W dwa lata z niczego Mika Kojonkowski stworzył drużynę, na którą nie było mocnych. Swoją dominację potwierdzili, wygrywając Puchar Narodów i wygrywając pierwsze w historii drużynowe Mistrzostwa Świata w Lotach po pasjonującym boju z Finami. Później Norwegowie prezentowali się już tylko gorzej i nie byli w stanie nawiązać walki z Austrią.

3. Hannawald, Thoma, Schmitt, Duffner (1998/1999)
Chyba najmocniejsza w historii ekipa Niemiec prowadzona przez Reinharda Hessa - złoty i srebrny medalista MŚ, a do tego dwaj doświadczeni oraz solidni zawodnicy. Mimo dwóch upadków, podczas Mistrzostw Świata na skoczni w Bischofshofen udało im się o 1,9 punktu wydrzeć Japończykom złoty medal. Patrząc na to, jaką pakę mieli wtedy reprezentanci Kraju Kwitnącej Wiśni (Harada, Kasai, Miyahira i Funaki) można powiedzieć, że dokonali wręcz niemożliwego, kopiując w pewnym stopniu wyczyn z Lillehammer. Długo będziemy jeszcze czekać na drugi tak pasjonujący konkurs drużynowy.

2. Okabe, Saitoh, Harada, Kasai (1997/1998)
Kolejność ekipy drugiej i trzeciej według uznania można spokojnie zamienić. Ja postanowiłem umieścić Japończyków przed Niemcami z uwagi na ich długoletni potencjał. Potencjał, którego nie potwierdzili jednak wynikami. W swoim złotym okresie reprezentanci Kraju Kwitnącej Wiśni zdobyli tylko złoty medal na Igrzyskach, na swojej ziemi w Nagano. W tym loteryjnym konkursie mimo problemów Harady odrodzili się niczym feniks z popiołów i w końcu triumfowali. W innych przypadkach albo ktoś zawalał im skok, albo po prostu w danym dniu brakowało formy. Japończycy z lat '90 to jedna z najlepszych, ale też najbardziej niespełniona ekipa w historii tej dyscypliny.

1. Loitzl, Kofler, Morgenstern, Schlierenzauer (2009/2010)
Można tych panów nie lubić, ale sportowych umiejętności nie odbierze im nikt. Z wszystkich drużyn z okresu austriackiej dominacji ta chyba była najlepsza. Solidny Loitzl, triumfator Turnieju Czterech Skoczni - Andreas Kofler oraz dwaj wielcy - Morgenstern i Schlierenzauer - chyba tylko jakaś czwórka legend mogłaby się z tym równać. O ich triumfach trudno coś powiedzieć, bo właściwie oddając swoje normalne skoki wyprzedzali wszystkie drużyny o lata świetlne. Z tego powodu, wielu kibiców wyczekuje na koniec dominacji Austriaków - zrobiło się to po prostu nudne.


Źródło: Informacja własna