Archiwum strony
-
▼
2016
(708)
- ► października (47)
-
►
2015
(686)
- ► października (17)
-
►
2014
(840)
- ► października (36)
-
►
2013
(764)
- ► października (47)
-
►
2012
(574)
- ► października (47)
-
►
2011
(188)
- ► października (9)
Gregor Schlierenzauer skokiem na odległość 129,5 m, wygrał pierwszy trening w Falun. W drugim najlepszy okazał się dwukrotny mistrz olimpijski - Kamil Stoch, który uzyskał 125 m.
Podczas Igrzysk w Sochi byliśmy świadkami pasjonujących potyczek pomiędzy skoczkami, podczas których dwa kapitalne triumfy odniósł Kamil Stoch. Jednak zimowa kampania trwa i trzeba walczyć dalej. Bitewny kurz jeszcze nie opadł, a już od środy zaczynamy kolejne starcia. Przed nami końcówka Pucharu Świata oraz Mistrzostwa Świata w Lotach!Nasz As Przestworzy już teraz jest właściwie największym wygranym tego sezonu. Nic nie przebije podwójnego zwycięstwa na Igrzyskach. Te wiktorie robią jeszcze większe wrażenie, gdy przypomnimy sobie, że... w obu konkursach Kamil nie oddał idealnych skoków! Na normalnej skoczni drugi skok był trochę spóźniony, a kończącą próbę na dużym obiekcie sam Mistrz określił jako dramat. Zwycięzców się nie sądzi, ale może ta decyzja o zrezygnowaniu z usług psychologa została podjęta zbyt pochopnie? Z drugiej strony, psycholog rok temu był, a Kamilowi też raz nie wyszło. Od stresu się nie ucieknie.
Ten krótki wywód nie miał jednak na celu krytykę lidera naszej kadry. Przed nami skandynawski maraton (siedem konkursów w półtora tygodnia, to dopiero wymyślili!), który najprawdopodobniej zadecyduje o tym, kto 23 marca wzniesie w Planicy Kryształową Kulę. Skoro presja związana z tymi konkursami będzie siłą rzeczy mniejsza w porównaniu do tej olimpijskiej, to aż strach pomyśleć, co ten Kamil może podczas tego nordyckiego tournée wyczyniać! Już pod koniec zeszłego sezonu Rakieta z Zębu odlatywała po parę metrów rywalom. Niestety, bywały również zepsute konkursy, takie jak ten w Lahti (chodzi tu o niewykorzystanie potencjału, bo piąte miejsce złym nazwać nie można), jednak liczę na to, że podwójny mistrz olimpijski nie pozwoli sobie na takie chwile oddechu. W rywalizacji o zwycięstwo w Pucharze Świata każdy punkt może okazać się na wagę złota!
Dobrze, skoro balon oczekiwań został przeze mnie maksymalnie napompowany, mogę zająć się głównymi przeciwnikami Stocha. Wydawało się, że po średnich startach w Willingen Peter Prevc nie wróci do swojej formy ze stycznia. Tymczasem z Sochi wyjechał z dwoma medalami i nie wygląda na to, żeby miał łatwo poddać walkę o Kryształową Kulę. Warto pamiętać, że na finiszu batalii o Puchar Świata będzie skakał na swoim terenie. Ma coś swojemu polskiemu przeciwnikowi do udowodnienia - gdyby nie on, pretendent do przejęcia pseudonimu "Maska" od Janne Ahonena posiadałby w swojej kolekcji złoto olimpijskie i krążek tego samego kruszcu z mistrzostw świata. Co prawda ciężko jest powrócić na szczyt, a Kamil formę ma nieziemską, ale na Słoweńca trzeba uważać!
W odległości około 180 punktów od lidera klasyfikacji generalnej znajduje się Noriaki Kasai. Reprezentant Japonii w wieku 41 lat przeżywa swój najlepszy sezon w karierze, a już na pewno najlepszy od 15 lat, kiedy to plasował się na podium Pucharu Świata i Turnieju Czterech Skoczni. Właśnie w tym roku Samuraj zdobył swój najcenniejszy w karierze krążek - srebro Igrzysk Olimpijskich. Japończykowi ciężko będzie zbliżyć się w klasyfikacji do Stocha i Prevca, ale patrząc na jego formę, doświadczenie i dyspozycję rywali (ciężko się skacze, gdy nie widzi się sensu w tym, co się robi), powinien utrzymać podium w generalce, a chyba tylko jakiś wypadek mógłby go pozbawić miejsca w piątce. Do tego przed nim jeszcze Mistrzostwa Świata w Lotach. 22 lata temu właśnie w Harrachovie Noriaki Kasai zdobył swój jedyny złoty medal w karierze, który przypadł mu wraz z tytułem najlepszego lotnika globu. Patrząc na to, jakie skoki reprezentant Kraju Kwitnącej Wiśni oddawał w Kulm, ciężko mi odmówić mu roli faworyta na czempionacie tej samej rangi, która obędzie się za kilka tygodni. W tej chwili to Kasai jest dla mnie najlepszym lotnikiem na świecie.
Poza czołową trójką klasyfikacji generalnej ciężko mi znaleźć faworytów do wygranych. Najbliżej poziomu tych zawodników znajdują się chyba Anders Bardal (któremu najlepiej idzie, gdy nikt na niego nie stawia) i Severin Freund (on z kolei może być rozbity po niepowodzeniu w konkursach indywidualnych na Igrzyskach). Do tej grupy pościgowej mogą dołączyć może już nie tacy młodzi, ale gniewni z Austrii - Michael Hayboeck oraz Thomas Diethart. Może jeszcze w Harrachovie nastąpi cudowne odrodzenie słoweńskich lotników lub/i Gregora Schlierenzauera. Po burzliwym początku sezonu, czołówka się ustabilizowała. Z jednej strony szkoda, bo do rekordu największej ilości różnych triumfatorów zawodów z cyklu PŚ brakuje tylko zwycięstw dwóch nowych skoczków, ale z drugiej fajnie byłoby zobaczyć jakąś serię zwycięstw Ka... któregoś z zawodników. Nie ma co przesądzać - w tym sezonie już parokrotnie najlepsza dziesiątka kolejnych konkursów zmieniała się jak w kalejdoskopie.
Na podbój Skandynawii skład z Igrzysk uzupełni Klemens Murańka. Jest to optymalne zestawienie, ale po wynikach zawodów Pucharu Kontynentalnego nie dało się podjąć innej decyzji. Nawet nie szkoda tego siódmego miejsca na Puchar Świata - pozostałym naszym zawodnikom regularne punktowanie w konkursach najwyższej rangi na ten czas sprawiałoby sporo problemów.
Przy okazji stanę w obronie Piotra Żyły. Co prawda kadrowy śmieszek w trakcie sezonu się niestety pogubił, ale nie sądzę, by w tym momencie w naszej kadrze znajdował się ktoś, kto spisałby się podczas drużynówki lepiej. Klemens Murańka być może formę fizyczną złapał całkiem przyzwoitą, jednak głowa nie zawsze pozwala mu na dobre starty, co widzieliśmy podczas ważnych startów w ostatnich tygodniach. Dawid Kubacki skakał równo, jednak wydaje mi się, że suma punktów uzbieranych przez niego byłaby podobna do tego, co w tych dwóch skrajnie różnych próbach wywalczył Piotrek. Z kolei mój faworyt na wyjazd do Sochi, Krzysztof Biegun, w ciągu ostatnich dni zgubił nieco formy z początku sezonu. Mimo to dalej uważam, że niespodziewany zwycięzca z Klingenthal zbyt brutalnie został oderwany od walki o Igrzyska.
Nie pozostaje nic innego, jak śledzić rywalizację w oczekiwaniu na to, co przyniosą nam najbliższe skoki. Jedno jest pewne - będzie ciekawie!
![]() |
| Paweł Chyc |
Najmłodsi kombinatorzy norwescy (Juniorzy C, D oraz E) rywalizowali dzisiaj w zawodach LOTOS Cup 2014 - "Szukamy Następców Mistrza". Trzecia tej zimy edycja rozgrywana jest od poniedziałku do środy w Zakopanem, na skoczniach kompleksu Średniej Krokwi oraz pobliskiej trasie biegowej COS.
Za nami najbardziej emocjonujące zawody w kombinacji norweskiej w tym roku - w dwóch z trzech kategorii wiekowych kwestia zwycięstwa rozstrzygnęła się dopiero na ostatnich metrach biegu. Nie zabrakło także walki bark w bark i upadków na trasie.
Za nami najbardziej emocjonujące zawody w kombinacji norweskiej w tym roku - w dwóch z trzech kategorii wiekowych kwestia zwycięstwa rozstrzygnęła się dopiero na ostatnich metrach biegu. Nie zabrakło także walki bark w bark i upadków na trasie.
Pierwsza od wielu dni mroźna noc w Zakopanem sprawiła, że organizatorom udało się dobrze przygotować skocznie narciarskie i trasę biegową do poniedziałkowych zawodów LOTOS Cup w kombinacji norweskiej. Rozegrane zostały trzy kategorie wiekowe: Junior C (skocznia HS-72 i bieg na 4 km), Junior D (skocznia HS-72 i bieg na 3 km) oraz Junior E (skocznia HS-38 i bieg na 2 km).
Najwięcej emocji przyniosła rywalizacja w najstarszej grupie zawodników - Junior C, w której nagrodą dla najlepszych jest roczne stypendium ufundowane przez Grupę LOTOS. Na skoczni zdecydowanie najlepiej prezentował się Dawid Jarząbek (TS Wisła Zakopane) i to on jako pierwszy wyruszył na trasę biegu. W pogoń za nim ruszyli lider klasyfikacji generalnej Paweł Chyc (TS Wisła Zakopane) i Paweł Twardosz (PKS Olimpijczyk Gilowice). Jarząbek umiejętnie rozkładał siły i rywale przez długi czas nie byli w stanie go dogonić. Twardosz narzekał na źle jadące narty. Jednym z nielicznych dziś, których narty dobrze się sprawowały, był Paweł Chyc. Dzięki temu nadrabiał cenne sekundy na zjazdach. Na ostatnim okrążeniu Jarząbek zaczął szybko tracić siły. Wykorzystał to Twardosz, który na ostatnim podbiegu dogonił Jarząbka. Tuż za nimi był Chyc. Zawodników od mety dzieliło tylko kilkanaście metrów, gdy nagle kolejność w tabeli wywróciła się do góry nogami. Jarząbek i Twardosz chcieli ściąć zakręt przed metą i najechali sobie na narty. Jarząbek przewrócił się, Twardosz stracił całą prędkość, a szczęśliwy zbieg okoliczności znakomicie wykorzystał jadący tuż za nimi Paweł Chyc, który ominął rywali i jako pierwszy wpadł na metę. Twardosz próbował go gonić, jednak do zwycięstwa zabrakło mu 2,3 sekundy. Jarząbek finiszował z trzecim czasem. Tym samym żółtą koszulkę lidera zachował Paweł Chyc.
Na mecie z radości nie posiadał się Paweł Chyc. – Nie spodziewałem się tak zaciętej rywalizacji. Koledzy na trasie podawali mi, jaką mam stratę do Dawida. Najpierw 14, potem 7 sekund, 5… Myślę – nie ma szans go dogonić. Dawid biegł bardzo dobrze. Nagle zjechaliśmy ze zjazdu i przede mną wyłonił się Dawid. Poczułem przypływ sił. Pomyślałem, że teraz trzeba dać z siebie wszystko i się spiąłem. Ale na karku czułem oddech Pawła Twardosza. Nie wiedziałem już tak do końca co się dzieje wokół mnie. Paweł i Dawid byli przede mną. Wtem na zakręcie obaj chcieli ściąć zakręt i wjechali sobie w narty. Wykorzystałem to, obiegłem rywali po zewnętrznej i potem już była meta i szczęście. Natomiast jeśli chodzi o skoki, to czuję pewien niedosyt. Mogło z tego być coś więcej, bo spóźniłem skok. Jednak gdybym skoczył lepiej, to zawody nie skończyłyby się aż tak widowiskowo – śmiał się Paweł Chyc.
Jarząbek do mety dotarł ostatkiem sił i długo nie podnosił się ze śniegu. – Dziś biegłem „na maxa”, niestety rywale mnie dogonili, zabrakło sił, a tuż przed metą przydarzył się ten upadek. Warunki były bardzo ciężkie, śnieg stary i mokry, więc narty nie jechały. Skocznia była dobrze przygotowana. Rozbieg też, ponieważ w nocy go zmroziło. Jeśli chodzi o skoki, to ten sezon jest zdecydowanie lepszy niż poprzedni. Zaczynam też lepiej biegać. W ostatnim czasie nie było śniegu, musiałem biegać na wybiegu Średniej Krokwi i dopiero od niedawna mogę normalnie trenować na trasie biegowej – przyznał zawodnik klubu TS Wisła Zakopane.
Ostatni podbieg zadecydował o zwycięstwie w kategorii Junior D. Po skokach prowadził Mateusz Gruszka z AZS Zakopane. Jego największym przeciwnikiem na trasie biegu był lider klasyfikacji generalnej Piotr Kudzia (LKS Klimczok Bystra), trzeci na skoczni. Kudzia dogonił Gruszkę na ostatnim okrążeniu i wydawało się, że po raz trzeci z rzędu zwycięży w LOTOS Cup. Jednak na podbiegu tuż przed metą ostatnie siły wykrzesał z siebie Mateusz Gruszka i to właśnie on mógł się dziś cieszyć ze zwycięstwa. Skład podium uzupełnił Dawid Haberny z KS Chochołów. W klasyfikacji generalnej na jeden konkurs przed końcem LOTOS Cup 2014 Kudzia ma 60 punktów przewagi nad Gruszką.
- Ostatnio dużo tutaj trenowałem i jestem zadowolony z moich wyników. Ciężko mi się dziś biegło, bo była chlapa. Na szczęście narty jechały dobrze. Na ostatnim zjeździe zajmowałem drugie miejsce i pomyślałem, że na pewno przegram. Brakowało mi sił. A później jakoś je odzyskałem na podbiegu i udało mi się nie tylko wyprzedzić Piotra Kudzię, ale nawet wypracować nad nim cztery sekundy przewagi. To moja pierwsza wygrana w LOTOS Cup w kombinacji norweskiej. Wcześniej raz wygrałem w skokach, kilka tygodni temu w Szczyrku – relacjonował zadowolony Mateusz Gruszka.
Po raz pierwszy tej zimy w zawodach LOTOS Cup w kombinacji norweskiej wystartował Oskar Rojek i od razu okazał się najlepszym Juniorem E. Młody sportowiec z klubu TS Wisła Zakopane ma znakomitą passę - wygrał także dwa ostatnie konkursy skoków narciarskich w Szczyrku. Dziś oddał najlepszy skok, a na trasie biegu nie dał się dogonić rywalom, pokonując drugiego Bartłomieja Klimowskiego (PKS Olimpijczyk Gilowice) o 20,1 sekundy. Trzecie miejsce zajął Adam Skupień, reprezentujący barwy klubu LKS Poroniec Poronin. Najlepszy czas biegu pozwolił mu awansować po skokach aż o dziesięć pozycji w górę klasyfikacji. Liderem LOTOS Cup 2014 pozostaje czwarty dziś Mateusz Jarosz (TS Wisła Zakopane), który ma 50 punktów przewagi nad Maciejem Gąsienicą-Ciaptakiem (AZS Zakopane) i Bartłomiejem Klimowskim.
- Jest ciepło i bardzo miękko. To wymagające warunki. Nawet bardzo dobrze przygotowani zawodnicy mieliby dziś problemy. Chłopcy przeżyli dziś prawdziwą mękę i chwała im za to, że mają odwagę i startują w zawodach. Narty w zasadzie nikomu dziś nie jechały. Nie mamy w naszych klubach smarów, które się dobrze sprawdzają w takich warunkach, ponieważ są bardzo drogie. Dzisiaj na trasie obserwowaliśmy bardzo ciekawą rywalizację i to mi się podoba. Widać wolę walki, chłopcy potrafią biegać i to pokazuje, że warto zająć się w tym kraju kombinacją norweską – ocenił dzisiejszą rywalizację Stanisław Stupski, jedyny Polak w historii, który stał na podium Pucharu Świata w kombinacji norweskiej, dwukrotny olimpijczyk (8. miejsce w Lillehammer). Od roku jest on trenerem w klubie WKS Zakopane. Jego podopieczni już wcześniej trenowali skoki, a od roku łączą je z uprawianiem kombinacji norweskiej. Co ciekawe, wśród nich są m.in. Sebastian i Krystian Zygmuntowicz, pochodzący z rodziny o bogatych tradycjach narciarskich.
Jutro kolejny dzień zmagań w LOTOS Cup w Zakopanem. Tym razem na kompleksie skoczni Średniej Krokwi swoje umiejętności zaprezentują skoczkowie narciarscy - Juniorzy C, D, E oraz Młodziczki i Juniorki. Zawody rozpoczną się o godzinie 9:00.
>> klikając tutaj <<
Foto Alicja Kosman:
Źródło: Alicja Kosman / PZN
Austriacki skoczek narciarski Thomas Morgenstern postanowił tuż po zakończonych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi zakończyć swój sezon zimowy. Populary Morgi w tym sezonie zaliczył dwa groźne upadki na skoczni, które na szczęście nie przeszkodziły mu w występie olimpijskim.
Obecnie Thomas jest zmęczony i musi poddać się dalszej rehabilitacji. Dlatego nie weźmie udziału już w żadnym konkursie tej zimy.
"Miło jest być w domu. Spędzam dużo czasu z moją córeczką. Teraz moje zdrowie jest na pierwszym planie, będę kontynuował swoją terapię. Ostatnie kilka tygodni były emocjonalnie bardzo intensywne dla mnie. Chciałbym teraz w spokoju pomyśleć. Dlatego zdecydowałem się zrezygnować z pozostałych konkursów obecnego sezonu. Będę dopingował przed telewizorem moich kolegów z kadry" - powiedział w komunikacie prasowym 27-letni Austriak.
Obecnie Thomas jest zmęczony i musi poddać się dalszej rehabilitacji. Dlatego nie weźmie udziału już w żadnym konkursie tej zimy.
"Miło jest być w domu. Spędzam dużo czasu z moją córeczką. Teraz moje zdrowie jest na pierwszym planie, będę kontynuował swoją terapię. Ostatnie kilka tygodni były emocjonalnie bardzo intensywne dla mnie. Chciałbym teraz w spokoju pomyśleć. Dlatego zdecydowałem się zrezygnować z pozostałych konkursów obecnego sezonu. Będę dopingował przed telewizorem moich kolegów z kadry" - powiedział w komunikacie prasowym 27-letni Austriak.
Austriak chce miał teraz czas na zastanowienie. Czy Thomas Morgenstern będzie kontynuował dalszą przygodę zawodniczą ze skokami, czy zdecyduje się zakończyć karierę? Tego dowiemy się w najbliższej przyszłości. Sympatycznemu zawodnikowi życzymy trafnego podjęcia decyzji.
Źródło: Informacja własna / berkutschi.com
Dziś na skoczni HS104 w Planicy odbyły się Mistrzostwa Słowenii do lat 18. Najlepszy okazał się być Cene Prevc, który w swoich próbach uzyskał 104 i 103,5 metra. Drugie miejsce zajął Anze Lanisek (103 m i 103 m) z SSK Menges. Brązowy medal wywalczył Tilen Bartol (98,5 m i 98,5 m).
Kompleks Lugnet, na którym będą odbywały się konkursy przyszłorocznych Mistrzostw Świata w Falun, został całkowicie otwarty! Po tym, jak pod koniec stycznia skoczkowie oddali premierowe próby na obiekcie normalnym, kilka dni temu szwedzcy zawodnicy po raz pierwszy skakali na skoczni dużej!Możliwość otwarcia jednej z aren najważniejszych zawodów przyszłego sezonu otrzymali dwaj reprezentanci Szwecji: Simon Eklund i Carl Nordin. Wieczorem 20 lutego oddali oni pierwsze w historii skoki na zmodernizowanej skoczni dużej.
Już 26 lutego po raz pierwszy od 2002 roku w Falun odbędą się zawody Pucharu Świata. Punkt konstrukcyjny odnowionej dużej skoczni z kompleksu Lugnet usytuowany jest na 120 metrze, a jej rozmiar wynosi 134 metry.
źródło: Falun2015
Igrzyska Olimpijskie w Soczi dla skoczków narciarskich dobiegły końca, ale wciąż trwa sezon i Puchar Świata, który 26 lutego zawita w szwedzkim Falun. Trener polskiej kadry Łukasz Kruczek postanowił powołać na zawody PŚ w Falun Klemensa Murańkę.
Sofya Tikhonova wygrała drugie z rzędu zawody FIS Cup, które odbyły się na skoczni HS71 w rumuńskim Rasnovie. Rosjanka uzyskała 61 i 62,5 m. Drugie miejsce zajęła reprezentantka gospodarzy, Daniela Vasilica Haralambie, po skokach na odległość 62,5 oraz 60,5 m. Trzecia była Austriaczka Katharina Keil, która osiągnęła 59,5 i 57 m.
Na trzech kolejnych lokatach uplasowały się reprezentantki Rosji. Czwarte miejsce zajęła Daria Grushina - uzyskała ona 57 i 58,5 m. Za nią po skokach na odległość 54,5 i 57 m znalazła się Anastasiya Gladysheva. Na szóstej pozycji uplasowała się Natalia Solovyeva, która osiągnęła 55 i 51,5 m.
W zawodach wzięło udział 16 zawodniczek.
Pełne wyniki
Na trzech kolejnych lokatach uplasowały się reprezentantki Rosji. Czwarte miejsce zajęła Daria Grushina - uzyskała ona 57 i 58,5 m. Za nią po skokach na odległość 54,5 i 57 m znalazła się Anastasiya Gladysheva. Na szóstej pozycji uplasowała się Natalia Solovyeva, która osiągnęła 55 i 51,5 m.
W zawodach wzięło udział 16 zawodniczek.
Pełne wyniki
Maximilian Steiner wygrał sobotnie zawody z cyklu FIS Cup na skoczni HS 100 w rumuńskim Rasnovie. Austriak uzyskał 96,5 i 95,5 m, co pozwoliło mu wyprzedzić Eduarda Toroka - reprezentant gospodarzy lądował na 92 i 96 metrze. Na najniższym stopniu podium po skokach na odległość 92 i 94 m stanął kolejny Rumun, Sorin Iulian Pitea.Czwarte miejsce zajął Markus Rupitsch, który osiągnął 93,5 i 92,5 m. Czołową piątkę zamknął Aleksandr Bazhenov - Rosjanin doskoczył do 93 i 92 metra. Na kolejnych lokatach uplasowali się Stefan Valentin Blega (93 i 92 m) oraz Remus Tudor (92 i 91,5 m).
W zawodach wzięło udział 42 zawodników.
Pełne wyniki





























