Archiwum strony

Źródło: depositphotos.com
Jeżeli Rosja to rzeczywiście nie jest kraj, a stan umysłu, to bardzo dziwne rzeczy zadziały się w ten weekend w naszych głowach. Dużo wiatru, dużo loterii, a przez to dużo niespodzianek, zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Autobus rusza dalej. Tym razem udajemy się do Szwajcarii, gdzie Anielska Góra czeka na skoczków z rozchylonymi ramionami.

Richard Schallert
Decyzje o ekipach, które pojadą na zawody pucharu świata oraz pucharu kontynentalnego, zapadły w sztabach szkoleniowych reprezentacji Czech. Do Engelbergu pojedzie czterech zawodników czeskich, za to w Rovaniemi zobaczymy trzech reprezentantów naszych południowych sąsiadów. Szkoleniowiec Richard Schallert podał też nazwiska trzech zawodników, którzy mogą być pewni startu w nadchodzącym Turnieju Czterech Skoczni.

Cotygodniowe audycje z cyklu "Trubadurzy Skoków" nie zwalniają tempa. W minioną niedzielę dwójka redaktorów - Jakub "Ederwolf" Bachta oraz Radosław "Bringer" Sarnik zaprosiła na omówienie konkursów Pucharu Świata w Niżnym Tagile.









fot. Patrycja Długosz
W środowe przedpołudnie w krakowskim Hotelu Park Inn odbyła się konferencja prasowa Polskiego Związku Narciarskiego dotycząca przygotowań do konkursów Pucharu Świata w Wiśle i Zakopanem.
Andreas Kofler
Skład na Engelberg ogłosiła reprezentacja Austrii. Do rywalizacji powraca Andreas Kofler. Kolejny weekend z rzędu odpuszcza Gregor Schlierenzauer, który zamierza powrócić do rywalizacji na Turniej Czterech Skoczni.

Nie rozumiem ludzi, którzy twierdzą, że wraz z odejściem Adama Małysza ze świata skoków narciarskich zniknęły również emocje. Pod koniec swojej kariery Orzeł z Wisły przyzwyczaił nas do nieschodzenia poniżej ustalonego poziomu. Dodając do tego pewien brak oczekiwań wobec schodzącego z piedestału Mistrza, jego końcowe występy oglądałem bardziej z nostalgią niż z nastawieniem na dreszczowiec. Ewentualne emocje były dosyć nikłe w porównaniu z ciarkami niepokoju, które dostarczył mi skok Kamila Stocha w niedzielnych kwalifikacjach.

Trzeba naszemu podwójnemu mistrzowi olimpijskiemu w Soczi przyznać, że w dostarczaniu nerwów swoim kibicom również jest bardzo dobry. Bezpunktowe konkursy w każdym z sezonów stały się praktycznie normą dla skoczka z Zębu. Po spokojnych rządach Orła z Wisły, Kamil Stoch, oprócz euforii, wlewa w nasze serca sporo niepewności. Jednak gdyby tak się zastanowić, to właśnie dla tego dreszczyku ludzie pasjonują się sportem.

Szukając analogii w aktualnej dyspozycji mistrza świata z Predazzo, najbliżej można ją znaleźć, przyglądając się poczynaniom Andersa Jacobsena z sezonu 2012/2013. Norweg w tamtym okresie również skakał mocno w kratkę, lecz różnica między tymi dwoma zawodnikami polega na rozpiętości zajmowanych przez nich miejsc. Nasz reprezentant zamyka stawkę lub plasuje się w okolicach dziesiątki, a zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni z sezonu 2006/2007 jeżeli nie zepsuł swojej próby, to bił się o zwycięstwo. Miejmy nadzieję, że Kamil Stoch na międzyrocznej imprezie zaprezentuje się równie dobrze, jak trzy lata temu jego pierwowzór. Choć stuprocentowego powtórzenia historii też nie preferuję, gdyż najmilej byłoby zobaczyć naszego skoczka na najwyższym stopniu podium.

Niestety, szanse na wywalczenie Pucharu Świata z tygodnia na tydzień maleją. Nie dotyczy to jedynie 28-latka z Zębu, lecz każdego zawodnika spoza dwójki Peter Prevc-Severin Freund. Można powiedzieć, że ci dwaj zawodnicy to kompletne przeciwieństwa. Jeden zachwycał już jako 17-latek, drugi jako junior nie wychylał się ponad szereg. Słoweniec słynie z zajmowania wszystkich miejsc na czele poza pierwszym, za to Niemiec ma już na koncie trzy z pięciu najważniejszych tytułów. Do tego, Prevc zazwyczaj na skoczni zachowuje kamienną twarz, podczas gdy Freund swoimi nietypowymi wyrazami twarzy często bawi.

W każdym razie, zaglądając do klasyfikacji generalnej, można zauważyć już ponad 60-punktową przewagę tego duetu nad resztą stawki. Rzucają się w oczy również nazwiska, które znajdują się tuż za nimi. O ile Alexander Stoeckl może być dumny ze swojej hordy Norwegów na miejscach 3-6, to z całym szacunkiem dla jego zawodników, ale w walce o Kryształową Kulę ze znacznie bardziej obeznanymi w trudach sezonu zawodnikami mogą mieć spore problemy. Według mnie, jedyne realne zagrożenie dla dominatorów z Niemiec i Słowenii może w skandynawskiej grupie stanowić Johann Andre Forfang. Spośród całej czwórki, Mistrz Świata Juniorów wydaje się najstabilniejszym zawodnikiem, lecz nawet dla niego za wcześnie na boje o podium generalki. Reszta stawki traci już do dwóch pierwszych miejsc w graniach 200 punktów. Niby można to odrobić, jednak Prevcowi oraz Freundowi trudno wydrzeć taką przewagę. Chyba że aktualnym przodownikom tabeli będą przytrafiać się takie zaćmienia, jak te w niedzielę - obrońca Kryształowej Kuli po świetnym sobotnim występie, w drugich zawodach kompletnie zgasł. Za utratę koszulki lidera może winić tylko siebie.

Bieżąca sytuacja bardzo przypomina to, co działo się za panowania Gregora Schlierenzauera i Simona Ammanna. Zanim pierwszy zagubił się, a drugi zapomniał o lądowaniu telemarkiem, ci dwaj skoczkowie zaczynali z bardzo wysokiego pułapu, zostawiając resztę stawki daleko w tyle już przed Turniejem Czterech Skoczni. Wygląda na to, że po kilku sezonach z bardzo wyrównaną stawką, może znów nastać epoka dwóch dominatorów.

Trudno napisać coś więcej o aktualnej dyspozycji poszczególnych zawodników - powodem tego jest specyfika skoczni w Niżnym Tagile. Osobiście nie przypadła mi ona do gustu. Rosyjski obiekt wydaje się jedną z tych skoczni, w których decydującą rolę odgrywa wiatr. Bardzo premiuje ona również zawodników z bardziej "lotną" techniką skakania. Widać to było przy finałowym skoku Kamila Stocha - zdawało się, że Polak spadnie na setnym metrze, jednak jakimś cudem wiatr wyniósł go poza rozmiar skoczni. Mi znacznie bardziej odpowiadają obiekty, które nie sprzyjają określonemu typowi zawodników i nie są tak podatne na warunki atmosferyczne. W cenę tego bez problemu mogę wliczyć utratę nieprzewidywalności widowiska.

Nastał czas na Engelberg. Łukasz Kruczek zdecydował się na jedną zmianę w składzie - w miejsce jedynego Polaka bez punktów z poprzedniego zestawienia, Jana Ziobry, pojedzie Andrzej Stękała. Decyzja ta wywołała niemały szok - chyba pierwszy raz od lat dyspozycja skoczka wzięła górę nad walką o limity. Na szczęście nikt w kadrze nie łudził się, że pauzujący obecnie zawodnik może z taką formą powtórzyć swój sukces sprzed dwóch lat. Na chwilę obecną, poza Kamilem Stochem, mamy sześciu zawodników na prawie równym poziomie. Niektórzy liczą na magię Engelbergu, ja wolę czekać na dalszą poprawę dyspozycji naszych Orłów.

Polski Związek Narciarski w imieniu organizatorów FIS Pucharu Świata w skokach narciarskich Zakopane 2016 oraz FIS Pucharu Świata w skokach narciarskich Wisła 2016 serdecznie zaprasza na konferencję prasową zorganizowaną w celu przedstawienia stanu przygotowań do obu międzynarodowych imprez. 

Janne Ahonen
Finowie ogłosili skład swojej reprezentacji na zawody pucharu świata w Engelbergu. Do Szwajcarii wybierze się trzech podopiecznych szkoleniowca Jani Klingi. Wśród nich zabraknie Janne Ahonena, który wciąż boryka się z problemami zdrowotnymi.

Jan Ziobro
Znamy skład Polaków na kolejne zawody pucharu kontynentalnego, które odbędą się w Rovaniemi. Do Finlandii wybierze się siedmiu Polaków. W tej liczbie znajduje się Jan Ziobro.