Archiwum strony
-
▼
2016
(708)
- ► października (47)
-
►
2015
(686)
- ► października (17)
-
►
2014
(840)
- ► października (36)
-
►
2013
(764)
- ► października (47)
-
►
2012
(574)
- ► października (47)
-
►
2011
(188)
- ► października (9)
Po raz pierwszy w tym sezonie Polska reprezentacja znalazła się na podium konkursu drużynowego. Wszyscy zawodnicy w ekipie spisali się naprawdę bardzo dobrze. Po zawodach odbyła się konferencja prasowa z udziałem Kamila Stocha, jako przedstawiciela trzeciej drużyny konkursu.
Polska reprezentacja po raz pierwszy w tym sezonie stanęła dzisiaj na podium konkursu Pucharu Świata. Co do powiedzenia miał trener naszej reprezentacji - Łukasz Kruczek?
Reprezentacja Polski w Zakopanem wróciła do rywalizacji o najwyższe lokaty! Nasza drużyna, w składzie: Andrzej Stękała, Maciej Kot, Stefan Hula i Kamil Stoch, zajęła trzecie miejsce w konkursie drużynowym Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi. Wygrała reprezentacja Norwegii, której barw bronili: Anders Fannemel, Andreas Stjernen, Daniel Andre Tande oraz Kenneth Gangnes.
Norwescy skoczkowie zgromadzili w pierwszej serii 1112,4 i znalazła się przed drużyną Austrii. Ekipa, składająca się z: Stefana Krafta, Manuela Poppingera, Manuela Fettnera oraz Michaela Hayboecka, straciła do triumfatorów 32,9 punktu. Podopieczni Heinza Kuttina wyprzedzają Polaków o 32,8 punktu.
W zwycięskiej drużynie należy wyróżnić postawę Daniela Andre Tandego i Kennetha Gangnesa. Obaj zawodnicy dwukrotnie przekroczyli 130 metrów - Gangnes lądował na 134. i 138. metrze, a Tande dwukrotnie poszybował na 132. metr. Austriacy swoją pozycję zawdzięczają głównie dyspozycji Stefana Krafta oraz Michaela Hayboecka. Pierwszy z nich doskoczył do 136. i 127. metra, a drugi uzyskał 134,5 i 136,5 m.
Nasza drużyna zaprezentowała się równo. Konkurs dla biało-czerwonych rozpoczął się od 127-metrowego rezultatu Andrzeja Stękały. W drugiej grupie 130,5 m osiągnął Maciej Kot, a w trzeciej do 126. metra doskoczył Stefan Hula. Jako ostatni zaprezentował się Kamil Stoch - 134,5 m naszego lidera pozwoliło na utrzymanie trzeciego miejsca na koniec pierwszej serii. W drugiej rundzie Andrzej Stękała wylądował na 120. metrze, Maciej Kot poszybował na 131. metr, Stefan Hula uzyskał 125,5 m, a Kamil Stoch osiągnął 132 m.
Czwarte miejsce, ze stratą 14,5 punktu do gospodarzy, przypadło Niemcom, w składzie: Andreas Wank, Stephan Leyhe, Andreas Wellinger oraz Richard Freitag. Tuż za nimi plasują się skoczkowie ze Słowenii (Robert Kranjec, Domen Prevc, Anze Lanisek, Peter Prevc).
Do drugiej serii awansowały także ekipy Czech, Szwajcarii i Japonii. Ta sztuka nie udała się Rosjanom oraz Kazachom.
Stefan Kraft zaprezentował najlepszą próbę podczas serii próbnej przed konkursem drużynowym Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Austriak wylądował na 135 metrze, dzięki czemu wyprzedził Petera Prevca - Słoweniec uzyskał 129,5 m. Na trzeciej pozycji, ze 130-metrowym rezultatem, uplasował się Norweg Anders Fannemel.
Na kolejnych dwóch pozycjach sklasyfikowano dwóch rodaków rekordzisty świata w lotach. Czwarty Kenneth Gangnes doskoczył do 125. metra, a piąty Daniel Andre Tande osiągnął 131,5 m. Na szóstej pozycji znaleźli się ex aequo Niemiec Andreas Wellinger oraz najlepszy z naszych reprezentantów, Andrzej Stękała - poszybowali oni kolejno na 131. i 130. metr.
W gronie najlepszych dziesięciu skoczków zmieścili się również Szwajcar Simon Ammann (129,5 m), Japończyk Ryoyu Kobayashi (129 m), a także Norweg Andreas Stjernen (124 m).
Drugą dziesiątkę otworzyli dwaj Polacy. Jedenasty Maciej Kot wylądował na 122., a dwunasty Kamil Stoch na 121. metrze. Osiemnasta lokata, ze 126-metrowym rezultatem, należała do Stefana Huli.
Drużynowo nasza reprezentacja zajęła w serii próbnej trzecie miejsce, z niewielką stratą do drugiej Słowenii. Zdecydowanie najlepszą notę uzyskała ekipa Norwegii, która z dorobkiem 319,1 pktu wyprzedziła kolejną drużynę o prawie 29 punktów.
Konkurs główny rozpocznie się o godzinie 16:00.
Na kolejnych dwóch pozycjach sklasyfikowano dwóch rodaków rekordzisty świata w lotach. Czwarty Kenneth Gangnes doskoczył do 125. metra, a piąty Daniel Andre Tande osiągnął 131,5 m. Na szóstej pozycji znaleźli się ex aequo Niemiec Andreas Wellinger oraz najlepszy z naszych reprezentantów, Andrzej Stękała - poszybowali oni kolejno na 131. i 130. metr.
W gronie najlepszych dziesięciu skoczków zmieścili się również Szwajcar Simon Ammann (129,5 m), Japończyk Ryoyu Kobayashi (129 m), a także Norweg Andreas Stjernen (124 m).
Drugą dziesiątkę otworzyli dwaj Polacy. Jedenasty Maciej Kot wylądował na 122., a dwunasty Kamil Stoch na 121. metrze. Osiemnasta lokata, ze 126-metrowym rezultatem, należała do Stefana Huli.
Drużynowo nasza reprezentacja zajęła w serii próbnej trzecie miejsce, z niewielką stratą do drugiej Słowenii. Zdecydowanie najlepszą notę uzyskała ekipa Norwegii, która z dorobkiem 319,1 pktu wyprzedziła kolejną drużynę o prawie 29 punktów.
Konkurs główny rozpocznie się o godzinie 16:00.
![]() |
| Tom Hilde (fot. Agnieszka Pająk) |
Tom Hilde okazał się najlepszy podczas konkursu pucharu kontynentalnego w japońskim Sapporo. Drugie miejsce zajął Jaka Hvala ze Słowenii, a na trzeciej pozycji uplasował się Lukas Hlava. Z reprezentantów Polski punktował jedynie Przemysław Kantyka.
Sara Takanashi odniosła kolejne zwycięstwo na skoczni w Zao pokonując dwie Słowenki: Maję Vtic i Emę Klinec.
![]() |
| Heung-Chul Choi (fot. Agnieszka Pająk) |
Koreańczycy świetnie się spisali podczas zawodów FIS Cup rozgrywanych na ich ojczystej ziemi w Pyeongchang. Zwycięzcą konkursu okazał się Heung-Chul Choi, zaś na drugim miejscu uplasował się jego kolega z drużyny Seou Choi. Podium uzupełnił Słoweniec Rok Justin.
Jaka Hvala oddał najlepszy skok podczas serii próbnej przed konkursem Pucharu Kontynentalnego na skoczni HS134 w japońskim Sapporo. Reprezentant Słowenii wylądował na 132. metrze, wyprzedzając dwóch skoczków z Norwegii, Toma Hildego oraz Rune Veltę - ich odległości wyniosły odpowiednio 128,5 i 128 m.
Na czwartej pozycji ze 127-metrowym rezultatem uplasował się Austriak Markus Schiffner. Aż pięciu zawodników uplasowało się ex-aequo na piątej pozycji, doskakując do 125. metra. Na tej lokacie znaleźli się: dwaj Niemcy, Markus Eisenbichler i Karl Geiger, dwóch skoczków z Czech, Tomas Vancura i Lukas Hlava, a także Norweg Espen Roee.
Najlepiej z naszych reprezentantów skoczył Łukasz Podżorski, któremu 116,5 m dało 26. lokatę. 35. miejsce zajął po skoku na odległość 110,5 m Adam Ruda. Reszta naszych reprezentantów uplasowała się między piątą a szóstą dziesiątką.
Podczas serii próbnej doszło do awarii aparatury odpowiedzialnej pomiar wiatru, przez co skoczkowie nie otrzymali bonifikat oraz redukcji za warunki atmosferyczne.
Początek konkursu głównego o godzinie 2:00.
Na czwartej pozycji ze 127-metrowym rezultatem uplasował się Austriak Markus Schiffner. Aż pięciu zawodników uplasowało się ex-aequo na piątej pozycji, doskakując do 125. metra. Na tej lokacie znaleźli się: dwaj Niemcy, Markus Eisenbichler i Karl Geiger, dwóch skoczków z Czech, Tomas Vancura i Lukas Hlava, a także Norweg Espen Roee.
Najlepiej z naszych reprezentantów skoczył Łukasz Podżorski, któremu 116,5 m dało 26. lokatę. 35. miejsce zajął po skoku na odległość 110,5 m Adam Ruda. Reszta naszych reprezentantów uplasowała się między piątą a szóstą dziesiątką.
Podczas serii próbnej doszło do awarii aparatury odpowiedzialnej pomiar wiatru, przez co skoczkowie nie otrzymali bonifikat oraz redukcji za warunki atmosferyczne.
Początek konkursu głównego o godzinie 2:00.
O współczesnych skokach narciarskich, a także na temat historii tej dyscypliny sportu, o skoczkach polskich i zagranicznych, o trenerach, rekordach, punktach konstrukcyjnych etc. można z nim rozmawiać w nieskończoność. Jest jedynym, najwierniejszym i najbardziej oddanym kibicem skoków narciarskich w Polsce.
Dla skoków potrafi zrezygnować ze szkolnej wycieczki, z zabawy z rodzeństwem czy rówieśnikami i wszelkich innych przyjemności… Jest gotowy do dużych poświęceń, znoszenia niewygód i różnych uciążliwości, byleby tylko być na skoczni, przeżywać chwile radości obserwując na żywo zawody. Bez cienia ryzyka można skorzystać z jego niesamowitej wiedzy na temat skoków narciarskich, zamiast sięgać do internetu, czy też innych źródeł wiedzy.
Igor, niezwykły ośmiolatek z Tychów, bo rzecz o tym właśnie chłopcu.
Gdy miał zaledwie 6 miesięcy zdiagnozowano u niego ciężką i nieuleczalną chorobę – rdzeniowy zanik mięśni. Postępująca choroba znacznie osłabiła nie tylko sprawność ruchową, ale przede wszystkim mięśnie oddechowe oraz przełyku. Od pierwszego roku życia oddech Igorka wspomaga respirator i musi być dokarmiany sondą.
Bez cienia przesady można stwierdzić, że skoki narciarskie stanowią cel i wypełniają niemal całe życie tego chłopca. To one dodają mu siły, wiarę w sens życia, dostarczają wielu radości i niepowtarzalnych wzruszeń. Może to zabrzmi trochę dziwnie, ale skoki także nauczyły Igorka pokonywania własnych słabości, radzenia sobie z licznymi przeciwnościami losu, wobec których większość zdrowych i dorosłych ludzi byłaby bezradna. Dzięki skokom ćwiczy cierpliwość, koncentrację uwagi, a nawet siłę woli.
Mamo, jestem szczęśliwy… Dlaczego synku, co się stało? Wielce zdziwiona mama tymi słowy pewnego ranka powitała Igorka. No, bo nareszcie przyśniły mi się skoki narciarskie!
Jak niewiele potrzeba, aby 6-letni wówczas chłopiec promieniał ze szczęścia, znajdując radość i dostrzegając wartości, wobec których większość z nas przechodzi obojętnie.
Rzecz o tym, jak przetrwać taką szaloną wyprawę z respiratorowcem...
… czyli przepis mamy Igorka na udany wyjazd na Mistrzostwa świata w Lotach do Kulm:
Oprócz zapalonego kibica na skocznię należy zabrać;
* dwa respiratory, jeden w wózku, drugi w samochodzie;
* przetwornicę samochodową;
* dwa ssaki, jeden w wózku, drugi w samochodzie
* termosy; jeden z ciepłym mlekiem, drugi z gorącą wodą
* podgrzewacze kieszonkowe do rąk, obowiązkowo włożone w skarpety
* termofor, w razie gdyby jednak stopy zmarzły (należało wlać gorącą wodę do termoforu i owinąć tenże termofor i zmarznięte stópki trzema kocami
* wyżej wspomniane koce, sztuk trzy
* parasol, osłaniający od wiatru
* folię przeciwdeszczową/ przeciwśnieżną
* tragarzy tj. matkę i ojca…
* dobry humor i trochę samozaparcia.
Igor był tak szczęśliwy, że nic absolutnie nic mu nie przeszkadzało. Wystarczyło postawić go przed skocznią, wiatr, mróz, padający śnieg... Tylko matka zestresowana.
Trzeci dzień musieliśmy odpuścić, ze względu na zbyt niską temperaturę. Już po dwóch wcześniejszych wyjściach wiedzieliśmy jak pracuje respirator w niskich temperaturach.
Czas działania baterii w respiratorze na mrozie skraca się kilkakrotnie. Nie mogliśmy ryzykować. Igor strzelił focha, nie chciał wierzyć, że to przez mróz.
Zapewniał nas, że na mrozie bez respiratora potrafi świetnie oddychać, że nawet jak respi padnie to on da radę
"A skąd wiesz, że nie dam rady?! Przecież nigdy nie próbowaliśmy"
Nie było łatwo zatrzymać zapaleńca w domu.
Tak jak nie było łatwo zabrać go z powrotem do Polski...
Tyle skoczni, taka zima, takie krajobrazy, a w Tychach CO???
Teraz pogodzony z losem planuje kolejną wyprawę..... w świat.
Wywiad z Igorem Kotem, po wyprawie na mistrzostwa świata w lotach narciarskich do Kulm.
- Czy mamucia skocznia Kulm zrobiła na Tobie duże wrażenie?
- Jest ładna i bardzo duża, ale myślałem, że będzie większa. Jest duża i dlatego bardzo dobrze mi się oglądało, widziałem jak skoczkowie zjeżdżają z rozbiegu a na normalnych skoczniach nigdy tego nie widziałem na żywo.
- Czy jesteś zadowolony z wyjazdu do Kulm na MŚ w lotach? Co Ci się najbardziej podobało?
- Tak, jestem zadowolony. Najbardziej podobała mi się skocznia. Cieszę się, że mogłem spotkać się z Dawidem i Stefanem i przy okazji zrobić sobie zdjęcie z Forfangiem. Bardzo podoba mi się mini kombinezon podpisany przez naszych skoczków, który dostałem.
Dla skoków potrafi zrezygnować ze szkolnej wycieczki, z zabawy z rodzeństwem czy rówieśnikami i wszelkich innych przyjemności… Jest gotowy do dużych poświęceń, znoszenia niewygód i różnych uciążliwości, byleby tylko być na skoczni, przeżywać chwile radości obserwując na żywo zawody. Bez cienia ryzyka można skorzystać z jego niesamowitej wiedzy na temat skoków narciarskich, zamiast sięgać do internetu, czy też innych źródeł wiedzy.
Igor, niezwykły ośmiolatek z Tychów, bo rzecz o tym właśnie chłopcu.
Gdy miał zaledwie 6 miesięcy zdiagnozowano u niego ciężką i nieuleczalną chorobę – rdzeniowy zanik mięśni. Postępująca choroba znacznie osłabiła nie tylko sprawność ruchową, ale przede wszystkim mięśnie oddechowe oraz przełyku. Od pierwszego roku życia oddech Igorka wspomaga respirator i musi być dokarmiany sondą.
Bez cienia przesady można stwierdzić, że skoki narciarskie stanowią cel i wypełniają niemal całe życie tego chłopca. To one dodają mu siły, wiarę w sens życia, dostarczają wielu radości i niepowtarzalnych wzruszeń. Może to zabrzmi trochę dziwnie, ale skoki także nauczyły Igorka pokonywania własnych słabości, radzenia sobie z licznymi przeciwnościami losu, wobec których większość zdrowych i dorosłych ludzi byłaby bezradna. Dzięki skokom ćwiczy cierpliwość, koncentrację uwagi, a nawet siłę woli.
Mamo, jestem szczęśliwy… Dlaczego synku, co się stało? Wielce zdziwiona mama tymi słowy pewnego ranka powitała Igorka. No, bo nareszcie przyśniły mi się skoki narciarskie!
Jak niewiele potrzeba, aby 6-letni wówczas chłopiec promieniał ze szczęścia, znajdując radość i dostrzegając wartości, wobec których większość z nas przechodzi obojętnie.
Rzecz o tym, jak przetrwać taką szaloną wyprawę z respiratorowcem...
… czyli przepis mamy Igorka na udany wyjazd na Mistrzostwa świata w Lotach do Kulm:
Oprócz zapalonego kibica na skocznię należy zabrać;
* dwa respiratory, jeden w wózku, drugi w samochodzie;
* przetwornicę samochodową;
* dwa ssaki, jeden w wózku, drugi w samochodzie
* termosy; jeden z ciepłym mlekiem, drugi z gorącą wodą
* podgrzewacze kieszonkowe do rąk, obowiązkowo włożone w skarpety
* termofor, w razie gdyby jednak stopy zmarzły (należało wlać gorącą wodę do termoforu i owinąć tenże termofor i zmarznięte stópki trzema kocami
* wyżej wspomniane koce, sztuk trzy
* parasol, osłaniający od wiatru
* folię przeciwdeszczową/ przeciwśnieżną
* tragarzy tj. matkę i ojca…
* dobry humor i trochę samozaparcia.
Igor był tak szczęśliwy, że nic absolutnie nic mu nie przeszkadzało. Wystarczyło postawić go przed skocznią, wiatr, mróz, padający śnieg... Tylko matka zestresowana.
Trzeci dzień musieliśmy odpuścić, ze względu na zbyt niską temperaturę. Już po dwóch wcześniejszych wyjściach wiedzieliśmy jak pracuje respirator w niskich temperaturach.
Czas działania baterii w respiratorze na mrozie skraca się kilkakrotnie. Nie mogliśmy ryzykować. Igor strzelił focha, nie chciał wierzyć, że to przez mróz.
Zapewniał nas, że na mrozie bez respiratora potrafi świetnie oddychać, że nawet jak respi padnie to on da radę
"A skąd wiesz, że nie dam rady?! Przecież nigdy nie próbowaliśmy"
Nie było łatwo zatrzymać zapaleńca w domu.
Tak jak nie było łatwo zabrać go z powrotem do Polski...
Tyle skoczni, taka zima, takie krajobrazy, a w Tychach CO???
Teraz pogodzony z losem planuje kolejną wyprawę..... w świat.
Wywiad z Igorem Kotem, po wyprawie na mistrzostwa świata w lotach narciarskich do Kulm.
- Czy mamucia skocznia Kulm zrobiła na Tobie duże wrażenie?
- Jest ładna i bardzo duża, ale myślałem, że będzie większa. Jest duża i dlatego bardzo dobrze mi się oglądało, widziałem jak skoczkowie zjeżdżają z rozbiegu a na normalnych skoczniach nigdy tego nie widziałem na żywo.
- Czy jesteś zadowolony z wyjazdu do Kulm na MŚ w lotach? Co Ci się najbardziej podobało?
- Tak, jestem zadowolony. Najbardziej podobała mi się skocznia. Cieszę się, że mogłem spotkać się z Dawidem i Stefanem i przy okazji zrobić sobie zdjęcie z Forfangiem. Bardzo podoba mi się mini kombinezon podpisany przez naszych skoczków, który dostałem.
Pierwszy raz w życiu widziałem taką zimę, tak dużo śniegu i to mi się też bardzo podobało.
Niestety nie podobało mi się miejsce z jakiego oglądałem konkurs drużynowy - musiałem zostać w domu z powodu zbyt niskiej temperatury. Ja bym dał radę, ale respirator chyba nie. Nie podobało mi się też, że nie zobaczyłem skoczni w Bischofshofen choć byłem tak blisko.
- Na jaką skocznię chciałbyś jeszcze pojechać?
- Ironwood w Stanach Zjednoczonych, Sapporo w Japoni i Bischofshofen w Austrii. I chciałbym zobaczyć wszystkie skocznie w Polsce, ale Zakopane tylko w lecie.
- Widzieliśmy, że na skoczni miałeś trzy flagi: czeską, słoweńską i polską. Dlaczego te flagi?
- Polska - bo jestem Polakiem i kibicuję wszystkim polskim skoczkom.
Czeska - bo szansę dostał młody Tomas Vancura i chciałem mu kibicować.
Słoweńska - bo lubię słoweńskich skoczków, szczególnie Domena Prevca. Jego tu nie było, dlatego kibicowałem jego bratu Peterowi, który zasługuje na doping każdego kibica. W ogóle to czekam na taki konkurs, w którym wystąpią razem Peter, Domen i Cene Prevc.
- Którzy polscy skoczkowie Twoim zdaniem mogą osiągnąć najlepsze wyniki w PŚ?
-Cieszę się, że szanse dostaje Andrzej Stękała, i cały czas czekam na Kubę Wolnego.
Chciałbym choć przez chwilę poczuć się jak skoczek narciarski…
To ogromne marzenie najwierniejszego kibica i pasjonata skoków, udało się spełnić podczas ostatniego lata w Wiśle, w trakcie otwarcia kompleksu małych skoczni Wisła-Centrum. Tam, w przerwie rozgrywanych międzynarodowych zawodów w skokach narciarskich, chłopiec z pomocą rodziców oraz organizatorów, zjechał na swoim wózku spod progu prawdziwej skoczni narciarskiej! Był szczęśliwy i dumny z tego faktu.
Film ze zjazdem spod progu skoczni można obejrzeć tutaj: https://www.facebook.com/igorek.blog
Igor wraz z rodzicami dziękują …wszystkim ludziom dobrej woli, a także fundacji Dziecięce Fantazje, za umożliwienie wyjazdu Igorka na mistrzostwa świata w lotach narciarskich do Kulm w Austrii.
Igorek zwany pieszczotliwie Duśkiem:-)
Największy w historii fan skoków narciarskich :)
Źródło: Opracowanie – Krzysztof Karolak

































