Archiwum strony
-
▼
2016
(708)
- ► października (47)
-
►
2015
(686)
- ► października (17)
-
►
2014
(840)
- ► października (36)
-
►
2013
(764)
- ► października (47)
-
►
2012
(574)
- ► października (47)
-
►
2011
(188)
- ► października (9)
Zarząd Polskiego Związku Narciarskie oficjalnie ogłosił skład grup
szkoleniowych na sezon 2015/2016. Nie obyło się bez zmian w składach i
sztabach szkoleniowych, jednak tym razem są one kosmetyczne.
Zgodnie z tradycją także i w tym roku odbędą się 40. międzynarodowe zawody w skokach narciarskich w niemieckim Kottmar. Rywalizacja na trzech obiektach w tej małej miejscowości rok rocznie przyciąga wielu kibiców, dopingujących wszystkich zawodników i zawodniczki.
Skoki narciarskie od kilku lat należą do dyscyplin
posiadających przeliczniki. Różnie bywa z ich sprawiedliwością, ale
dzięki nim mamy dokładny ogląd na jakie warunki trafiają zawodnicy w
swoich skokach. Biorąc pod uwagę fakt, że sprawiedliwość cierpi na
nieustanną ślepotę, czas przedstawić jej beneficjentów i ofiary w sezonie 2014/2015.
Poznaliśmy wstępne kalendarze na nadchodzący sezon letni i zimowy. Tradycyjnie, jak każdej wiosny zebrał się w Zurychu komitet FIS, który ogłosił wstępne kalendarze dotyczące Letniej Grand Prix pań i panów, Letni Puchar Kontynentalny, a także projekt kalendarza dotyczący Pucharu Świata mężczyzn i kobiet 2015/16.
Bardzo miłe wieści dochodzą do nas za pośrednictwem wiece prezesa Polskiego Związku Narciarskiego Andrzeja Wąsowicza. Dowiadujemy się, że dyrektor Pucharu Świata Walter Hofer zaproponował PZN zorganizowanie indywidualnego konkursu Pucharu Świata na skoczni K-95 w Szczyrku Skalitem w styczniu 2016 r.
Siatkarze, siatkarki i skoczkowie narciarscy w jednym miejscu oddzieleni siatką. Jedyna taka impreza na świecie kolejny raz zawita do Szczecina, a po raz pierwszy odbędzie się w hali Azoty Arena. Na parkiecie będzie można zobaczyć plejadę wielokrotnych reprezentantek i reprezentantów Polski w siatkówce, a także medalistów mistrzostw świata w skokach narciarskich.
W tej serii, ze średnią ciągłością, zapowiadałem w lepszy lub gorszy sposób nadchodzące wydarzenia minionego sezonu. Jako, że jeszcze długo nie będę miał okazji do podzielenia się swoimi myślami dotyczących następnych konkursów, postanowiłem napisać o tym, co już minęło. Zacznijmy więc od skoków, które najbardziej zapadły mi w pamięć, prób, budzących u wszystkich zaznajomionych z tą dyscypliną respekt.
Moje zestawienie nie wybierze najbardziej spektakularnego występu w sezonie. Wszystkie próby ułożone są w porządku chronologicznym. Warto dodać, że każdy z tych dziesięciu skoków został oddany na innej skoczni. W końcu zestawienie, w którym występowałyby w połowie Vikersund oraz Planica, byłoby nieco nudne, prawda? Co ciekawe, tylko sześć z dziesięciu prób zostało oddanych przez końcowych triumfatorów konkursów. Miejmy jednak nadzieję, że moje wybory są rozsądniejsze od not przydzielanych przez niektórych sędziów w rozmaitych momentach sezonu.
1. Simon Ammann - Kuusamo, 29.11.2014 - 144 m
Po tym, jak Koudelka nie miał sobie równych w Klingenthal, na Ruce plecy pokazywał każdemu Ammann. W Finlandii Szwajcar skakał zdecydowanie najlepiej, dzięki czemu z Kuusamo czterokrotny mistrz olimpijski wyjeżdżał z żółtą koszulką lidera. Co ciekawe, tylko dwóm zawodnikom udało się wygrać dwa konkursy na jednej skoczni w tym sezonie - byli to właśnie Simon Ammann oraz Severin Freund, który tej sztuki dokonał w Oslo.
W omawianej próbie mistrz świata z Sapporo wykorzystał bardzo sprzyjające warunki, jednak mimo tego awans z szóstego na pierwsze miejsce i odrobienie 8,6 pkt do lidera, przy tak kiepskim lądowaniu robi wrażenie. W tamtej serii tylko Markus Eisenbichler był jeszcze w stanie dolecieć do 140 metra, jednak skoczek z Niemiec doskoczył do tej granicy z wyższej belki. Szwajcar swój triumf podzielił z Noriakim Kasaim - średnia wieku na najwyższym stopniu podium tego dnia wyniosła 37,5 roku!
2. Stefan Kraft - Innsbruck, 04.01.2014 - 137 m
Tą próbą Austriak znacznie przybliżył się do swojego pierwszego poważnego tytułu najwyższej rangi w swojej karierze. Po Garmisch-Partenkirchen, Kraft miał tylko 1,1 pkt przewagi nad drugim Prevcem i 7,1 pkt przewagi nad trzecim Hayboeckiem. Mimo że w konkursie młody Austriak ustąpił Richardowi Freitagowi, jego przewaga w Turnieju po Innsbrucku wzrosła do 23,1 pkt.
O ile tamtego dnia Kraft nie triumfował, to warto pamiętać, że poprzedni rekord skoczni, należący do Svena Hannawalda, przetrwał aż 13 lat. Jeszcze o metr dalej wylądował tamtego dnia Michael Hayboeck, lecz swój skok oddał on w zdecydowanie lepszych warunkach, a do tego nie ustał swojego lądowania. Przez to w rubryce na najdłuższy rezultat widnieje Stefan Kraft. Zobaczymy, czy utrzyma się tam równie długo, co swój poprzednik.
3. Michael Hayboeck - Bischofshofen, 06.01.2015 - 137,5 m
W porównaniu z resztą odległości z tego zestawienia, rezultat Austriaka robi najmniejsze wrażenie. Jednak jeżeli przyjrzymy się okolicznościom skoku, próba byłego lidera Pucharu Świata zaczyna wzbudzać respekt.
Jak zostało wcześniej wspomniane, Hayboeck po Innsbrucku tracił do Krafta 23,1 pkt. Tą próbą zniwelował przewagę swojego kolegi z kadry o prawie 10 punktów. Rekordzista skoczni w Trondheim w Bischofshofen skakał tak skutecznie, że narobił niezłego stracha późniejszemu triumfatorowi Turnieju Czterech Skoczni. Zwłaszcza że drugi skok Krafta nie należał do najlepszych. Przed Hayboeckiem w drugiej próbie pojawiła się szansa na zgarnięcie triumfu w austriacko-niemieckiej imprezie, jednak do osiągnięcia tego zabrakło mu sześciu punktów.
4. Kamil Stoch - Sapporo, 25.01.2015 - 140m
Nadszedł czas na jedyny polski akcent w tym zestawieniu. Podwójny mistrz olimpijski z Soczi po powrocie w tym sezonie miał swoje wzloty i upadki. Ten skok można zaliczyć do najjaśniejszych punktów minionej edycji Pucharu Świata dla naszego reprezentanta. Co prawda nie dał on mu końcowego zwycięstwa, jednak był on namiastką tego, co widzieliśmy rok temu.
Podobnie jak Kraft i Ammann, Kamil Stoch wykorzystał bardzo sprzyjające warunki, jednak w przeciwieństwie do wspomnianych poprzedników, swoją próbę ozdobił bardzo dobrym lądowaniem. Tym samym na liście rekordów Okurayamy, do Roara Ljoekelsoeya i Andreasa Koflera, dołączył kolejny zawodnik. Tylko Engelberg ze skoczni pucharowych ma więcej rekordzistów (czterech).
5. Severin Freund - Willingen, 1.02.2015 - 149,5 m
O tytuł najlepszego skoku na Muehlenkopfschanze Niemiec stoczył bój z Kamilem Stochem. O nominacji dla Freunda zadecydował fakt, że mistrz świata z Falun swój skok oddał z trzech belek niżej, a odjęte miał tylko o 6,7 punktów więcej za wiatr. Dodatkowo, Werner Schuster mocno podniósł wartość artystyczną, łapiąc się za głowę niczym niegdyś Apoloniusz Tajner w Trondheim.
Sama próba nie dała zwycięzcy Pucharu Świata znaczącej przewagi nad rywalami, jednak okazała się ona być początkiem wspaniałej serii zwycięstw. Późniejszy triumfator Pucharu Świata od tego konkursu do Oslo wygrał 7 z 10 konkursów. Warto dodać, że w Titisee-Neustadt Freund musiał uznać wyższość... Seppa Gratzera, który zdyskwalifikował go za kombinezon. Gdyby nie usterki techniczne, Niemiec prawdopodobnie doliczyłby sobie jeszcze jedną wiktorię.
6. Anders Fannemel - Vikersund, 15.02.2015 - 251,5 m
Peter Prevc nie ma łatwego życia. Co prawda wszystko jeszcze przed nim, ale te stracone szanse muszą go frustrować. A nawet, gdy w końcu udało mu się uzyskać jakiś tytuł, stracił go po jednym dniu. Jego 250-metrowy rekord świata już po kilkunastu godzinach został pobity przez Andersa Fannemela.
Norweg w kapitalny sposób wykorzystał wiatr pod narty. Jako jeden z niewielu był w stanie w tych selektywnych warunkach przekroczyć granicę 225 metrów - oprócz niego dokonali tego tylko Stjernen oraz Freund, a i oni nie dolecieli nawet do 240 metra! Wraz ze wspomnianym kolegą z reprezentacji Fannemel udowodnił, że o ile Norwegowie zbyt często w Vikersund nie wygrywają, to samą sztukę latania na tym mamucie mają opanowaną jak nikt inny.
7. Severin Freund - Falun, 26.02.2015 - 135,5 m
14 lat Niemcy czekali na indywidualny złoty medal na Mistrzostwach Świata. Po ogromnie długim, jak na tak utytułowaną w skokach nację, oczekiwaniu, tej sztuki dokonał Severin Freund, dla którego to był, poza złotym medalem z Harrachova, pierwszy, większy triumf w karierze. Styl, w jakim to wszystko późniejszy triumfator klasyfikacji generalnej PŚ osiągnął, zrekompensował trudy wszelkich oczekiwań.
Freund nie tylko zmiażdżył swoich rywali, triumfując nad nimi o ponad 22 punkty, ale również poprawił rekord skoczni, który, co ciekawe, wcześniej również należał do niego. Najwyraźniej Niemiec polubił długie skakanie w Falun, skoro w drużynówce lądował na niebotycznych 143 metrach. Jednak ze względu na styl, okoliczności i wagę próby ze zmagań indywidualnych, to właśnie ją umieszczam w moim zestawieniu.
8. Stefan Kraft - Lahti, 08.03.2015 - 133,5 m
Jeżeli jacyś kibice skoków narciarskich nastawiali się po Falun na rywalizację Severina Freunda i Petera Prevca o Kryształową Kulę, Stefan Kraft pokazał im, że nie bez przyczyny dzierżył on żółtą koszulkę od Zakopanego do Vikersund.
W drugiej serii konkursu indywidualnego na Salpausselce reprezentant Austrii odpalił prawdziwą bombę. Finałowa próba triumfatora Turnieju Czterech Skoczni, mimo słabego lądowania, pozwoliła mu na uzyskanie aż o 9,2 pkt lepszej noty za skok od kolejnego Freunda. Szkoda, że w Trondheim Krafta spotkał taki pech - po tamtym wydarzeniu, w Oslo skakało mu się znacznie gorzej. Kto wie, jak potoczyłyby się losy Kryształowej Kuli, jeżeli Austriak utrzymałby formę z Lahti do Planicy!
9. Peter Prevc - Oslo, 15.03.2015 - 134,5 m
Po pierwszej serii konkursu w Oslo wydawało się, że Severin Freund przed ostatnimi dwoma konkursami Pucharu Świata będzie pewny zdobycia Kryształowej Kuli. Na szczęście, tą świetną próbą Peter Prevc zapewnił kibicom wielkie emocje w Planicy. Niestety dla niego, sprawił też okazję dla internautów do robienia sobie z niego żartów po nieudanej pogoni za Freundem.
Wyczyn Słoweńca z Holmenkollen był chyba najbardziej spektakularnym skokiem w górę klasyfikacji w całym sezonie. Po nieudanym pierwszym skoku, 134,5 metra w finałowej próbie pozwoliło mu na awans z 17. aż na 3. lokatę! Co ciekawe, również z siedemnastego miejsca w Oslo w 2010 roku gonił Adam Małysz - wtedy nasz zawodnik zakończył konkurs jeszcze wyżej, bo na drugim miejscu.
10. Peter Prevc - Planica, 20.03.2015 - 248,5 m
Przed tą próbą panowała powszechna wątpliwość dotycząca tego, czy na Letalnicy można w ogóle ustać lot poza 245. metr. Tymczasem Prevc nie tylko nie podparł próby na odległość 248,5 m, ale również wylądował ją pełnoprawnym telemarkiem!
Utratę rekordu świata Słoweniec powetował sobie najlepszym w historii rezultatem w Planicy. To właśnie omawiana próba z pierwszej serii pozwoliła podwójnemu medaliście z Soczi na pewny triumf, a także na pozostanie w grze o Kryształową Kulę. Po wyczynie drugiego zawodnika tegorocznego Pucharu Świata, żaden zawodnik nie przekroczył nawet 245. metra. Najbliżej tego osiągnięcia był Jurij Tepes - o jego skoku Prevc wolałby chyba jednak zapomnieć.
Tym sposobem zamykam moją czołową dziesiątkę najlepszych skoków sezonu 2014/2015. Jak wspomniałem, nie chcę spośród nich wyłonić najlepszej próby. Nieśmiało jednak chciałbym wyróżnić wyczyny Fannemela z Vikersund, Freunda z Falun i Prevca z Planicy jako te, które wywarły na mnie największe wrażenie. Miejmy nadzieję, że w przyszłym sezonie zawodnicy również uraczą nas kapitalnymi lotami!
Moje zestawienie nie wybierze najbardziej spektakularnego występu w sezonie. Wszystkie próby ułożone są w porządku chronologicznym. Warto dodać, że każdy z tych dziesięciu skoków został oddany na innej skoczni. W końcu zestawienie, w którym występowałyby w połowie Vikersund oraz Planica, byłoby nieco nudne, prawda? Co ciekawe, tylko sześć z dziesięciu prób zostało oddanych przez końcowych triumfatorów konkursów. Miejmy jednak nadzieję, że moje wybory są rozsądniejsze od not przydzielanych przez niektórych sędziów w rozmaitych momentach sezonu.
1. Simon Ammann - Kuusamo, 29.11.2014 - 144 m
Po tym, jak Koudelka nie miał sobie równych w Klingenthal, na Ruce plecy pokazywał każdemu Ammann. W Finlandii Szwajcar skakał zdecydowanie najlepiej, dzięki czemu z Kuusamo czterokrotny mistrz olimpijski wyjeżdżał z żółtą koszulką lidera. Co ciekawe, tylko dwóm zawodnikom udało się wygrać dwa konkursy na jednej skoczni w tym sezonie - byli to właśnie Simon Ammann oraz Severin Freund, który tej sztuki dokonał w Oslo.
W omawianej próbie mistrz świata z Sapporo wykorzystał bardzo sprzyjające warunki, jednak mimo tego awans z szóstego na pierwsze miejsce i odrobienie 8,6 pkt do lidera, przy tak kiepskim lądowaniu robi wrażenie. W tamtej serii tylko Markus Eisenbichler był jeszcze w stanie dolecieć do 140 metra, jednak skoczek z Niemiec doskoczył do tej granicy z wyższej belki. Szwajcar swój triumf podzielił z Noriakim Kasaim - średnia wieku na najwyższym stopniu podium tego dnia wyniosła 37,5 roku!
2. Stefan Kraft - Innsbruck, 04.01.2014 - 137 m
Tą próbą Austriak znacznie przybliżył się do swojego pierwszego poważnego tytułu najwyższej rangi w swojej karierze. Po Garmisch-Partenkirchen, Kraft miał tylko 1,1 pkt przewagi nad drugim Prevcem i 7,1 pkt przewagi nad trzecim Hayboeckiem. Mimo że w konkursie młody Austriak ustąpił Richardowi Freitagowi, jego przewaga w Turnieju po Innsbrucku wzrosła do 23,1 pkt.
O ile tamtego dnia Kraft nie triumfował, to warto pamiętać, że poprzedni rekord skoczni, należący do Svena Hannawalda, przetrwał aż 13 lat. Jeszcze o metr dalej wylądował tamtego dnia Michael Hayboeck, lecz swój skok oddał on w zdecydowanie lepszych warunkach, a do tego nie ustał swojego lądowania. Przez to w rubryce na najdłuższy rezultat widnieje Stefan Kraft. Zobaczymy, czy utrzyma się tam równie długo, co swój poprzednik.
3. Michael Hayboeck - Bischofshofen, 06.01.2015 - 137,5 m
W porównaniu z resztą odległości z tego zestawienia, rezultat Austriaka robi najmniejsze wrażenie. Jednak jeżeli przyjrzymy się okolicznościom skoku, próba byłego lidera Pucharu Świata zaczyna wzbudzać respekt.
Jak zostało wcześniej wspomniane, Hayboeck po Innsbrucku tracił do Krafta 23,1 pkt. Tą próbą zniwelował przewagę swojego kolegi z kadry o prawie 10 punktów. Rekordzista skoczni w Trondheim w Bischofshofen skakał tak skutecznie, że narobił niezłego stracha późniejszemu triumfatorowi Turnieju Czterech Skoczni. Zwłaszcza że drugi skok Krafta nie należał do najlepszych. Przed Hayboeckiem w drugiej próbie pojawiła się szansa na zgarnięcie triumfu w austriacko-niemieckiej imprezie, jednak do osiągnięcia tego zabrakło mu sześciu punktów.
4. Kamil Stoch - Sapporo, 25.01.2015 - 140m
Nadszedł czas na jedyny polski akcent w tym zestawieniu. Podwójny mistrz olimpijski z Soczi po powrocie w tym sezonie miał swoje wzloty i upadki. Ten skok można zaliczyć do najjaśniejszych punktów minionej edycji Pucharu Świata dla naszego reprezentanta. Co prawda nie dał on mu końcowego zwycięstwa, jednak był on namiastką tego, co widzieliśmy rok temu.
Podobnie jak Kraft i Ammann, Kamil Stoch wykorzystał bardzo sprzyjające warunki, jednak w przeciwieństwie do wspomnianych poprzedników, swoją próbę ozdobił bardzo dobrym lądowaniem. Tym samym na liście rekordów Okurayamy, do Roara Ljoekelsoeya i Andreasa Koflera, dołączył kolejny zawodnik. Tylko Engelberg ze skoczni pucharowych ma więcej rekordzistów (czterech).
5. Severin Freund - Willingen, 1.02.2015 - 149,5 m
O tytuł najlepszego skoku na Muehlenkopfschanze Niemiec stoczył bój z Kamilem Stochem. O nominacji dla Freunda zadecydował fakt, że mistrz świata z Falun swój skok oddał z trzech belek niżej, a odjęte miał tylko o 6,7 punktów więcej za wiatr. Dodatkowo, Werner Schuster mocno podniósł wartość artystyczną, łapiąc się za głowę niczym niegdyś Apoloniusz Tajner w Trondheim.
Sama próba nie dała zwycięzcy Pucharu Świata znaczącej przewagi nad rywalami, jednak okazała się ona być początkiem wspaniałej serii zwycięstw. Późniejszy triumfator Pucharu Świata od tego konkursu do Oslo wygrał 7 z 10 konkursów. Warto dodać, że w Titisee-Neustadt Freund musiał uznać wyższość... Seppa Gratzera, który zdyskwalifikował go za kombinezon. Gdyby nie usterki techniczne, Niemiec prawdopodobnie doliczyłby sobie jeszcze jedną wiktorię.
6. Anders Fannemel - Vikersund, 15.02.2015 - 251,5 m
Peter Prevc nie ma łatwego życia. Co prawda wszystko jeszcze przed nim, ale te stracone szanse muszą go frustrować. A nawet, gdy w końcu udało mu się uzyskać jakiś tytuł, stracił go po jednym dniu. Jego 250-metrowy rekord świata już po kilkunastu godzinach został pobity przez Andersa Fannemela.
Norweg w kapitalny sposób wykorzystał wiatr pod narty. Jako jeden z niewielu był w stanie w tych selektywnych warunkach przekroczyć granicę 225 metrów - oprócz niego dokonali tego tylko Stjernen oraz Freund, a i oni nie dolecieli nawet do 240 metra! Wraz ze wspomnianym kolegą z reprezentacji Fannemel udowodnił, że o ile Norwegowie zbyt często w Vikersund nie wygrywają, to samą sztukę latania na tym mamucie mają opanowaną jak nikt inny.
7. Severin Freund - Falun, 26.02.2015 - 135,5 m
14 lat Niemcy czekali na indywidualny złoty medal na Mistrzostwach Świata. Po ogromnie długim, jak na tak utytułowaną w skokach nację, oczekiwaniu, tej sztuki dokonał Severin Freund, dla którego to był, poza złotym medalem z Harrachova, pierwszy, większy triumf w karierze. Styl, w jakim to wszystko późniejszy triumfator klasyfikacji generalnej PŚ osiągnął, zrekompensował trudy wszelkich oczekiwań.
Freund nie tylko zmiażdżył swoich rywali, triumfując nad nimi o ponad 22 punkty, ale również poprawił rekord skoczni, który, co ciekawe, wcześniej również należał do niego. Najwyraźniej Niemiec polubił długie skakanie w Falun, skoro w drużynówce lądował na niebotycznych 143 metrach. Jednak ze względu na styl, okoliczności i wagę próby ze zmagań indywidualnych, to właśnie ją umieszczam w moim zestawieniu.
8. Stefan Kraft - Lahti, 08.03.2015 - 133,5 m
Jeżeli jacyś kibice skoków narciarskich nastawiali się po Falun na rywalizację Severina Freunda i Petera Prevca o Kryształową Kulę, Stefan Kraft pokazał im, że nie bez przyczyny dzierżył on żółtą koszulkę od Zakopanego do Vikersund.
W drugiej serii konkursu indywidualnego na Salpausselce reprezentant Austrii odpalił prawdziwą bombę. Finałowa próba triumfatora Turnieju Czterech Skoczni, mimo słabego lądowania, pozwoliła mu na uzyskanie aż o 9,2 pkt lepszej noty za skok od kolejnego Freunda. Szkoda, że w Trondheim Krafta spotkał taki pech - po tamtym wydarzeniu, w Oslo skakało mu się znacznie gorzej. Kto wie, jak potoczyłyby się losy Kryształowej Kuli, jeżeli Austriak utrzymałby formę z Lahti do Planicy!
9. Peter Prevc - Oslo, 15.03.2015 - 134,5 m
Po pierwszej serii konkursu w Oslo wydawało się, że Severin Freund przed ostatnimi dwoma konkursami Pucharu Świata będzie pewny zdobycia Kryształowej Kuli. Na szczęście, tą świetną próbą Peter Prevc zapewnił kibicom wielkie emocje w Planicy. Niestety dla niego, sprawił też okazję dla internautów do robienia sobie z niego żartów po nieudanej pogoni za Freundem.
Wyczyn Słoweńca z Holmenkollen był chyba najbardziej spektakularnym skokiem w górę klasyfikacji w całym sezonie. Po nieudanym pierwszym skoku, 134,5 metra w finałowej próbie pozwoliło mu na awans z 17. aż na 3. lokatę! Co ciekawe, również z siedemnastego miejsca w Oslo w 2010 roku gonił Adam Małysz - wtedy nasz zawodnik zakończył konkurs jeszcze wyżej, bo na drugim miejscu.
10. Peter Prevc - Planica, 20.03.2015 - 248,5 m
Przed tą próbą panowała powszechna wątpliwość dotycząca tego, czy na Letalnicy można w ogóle ustać lot poza 245. metr. Tymczasem Prevc nie tylko nie podparł próby na odległość 248,5 m, ale również wylądował ją pełnoprawnym telemarkiem!
Utratę rekordu świata Słoweniec powetował sobie najlepszym w historii rezultatem w Planicy. To właśnie omawiana próba z pierwszej serii pozwoliła podwójnemu medaliście z Soczi na pewny triumf, a także na pozostanie w grze o Kryształową Kulę. Po wyczynie drugiego zawodnika tegorocznego Pucharu Świata, żaden zawodnik nie przekroczył nawet 245. metra. Najbliżej tego osiągnięcia był Jurij Tepes - o jego skoku Prevc wolałby chyba jednak zapomnieć.
Tym sposobem zamykam moją czołową dziesiątkę najlepszych skoków sezonu 2014/2015. Jak wspomniałem, nie chcę spośród nich wyłonić najlepszej próby. Nieśmiało jednak chciałbym wyróżnić wyczyny Fannemela z Vikersund, Freunda z Falun i Prevca z Planicy jako te, które wywarły na mnie największe wrażenie. Miejmy nadzieję, że w przyszłym sezonie zawodnicy również uraczą nas kapitalnymi lotami!
Pierwsza drużyna AZS Zakopane w składzie: Andrzej Zapotoczny, Jakub Kot, Andrzej Stękała i Maciej Kot zwyciężyła w konkursie drużynowym Mistrzostw Polski Seniorów, broniąc tym samym tytułu wywalczonego w 2013 roku. Drugie miejsce zajęła ekipa WSS Wisła w Wiśle, natomiast na trzeciej pozycji uplasowała się pierwsza drużyna TS Wisły Zakopane. Zawody zostały rozegrane w środę, 25 marca w godzinach przedpołudniowych na Wielkiej Krokwi w Zakopanem (HS-134).
Pierwsza reprezentacja klubu AZS Zakopane zgromadziła na swoim koncie 973,6 punktu. W zwycięskiej ekipie bardzo dobrze zaprezentowali się Andrzej Stękała (128,5 i 126,5 metra) oraz Maciej Kot (130,5 i 125,5 metra). Nie odstawali także ich pozostali koledzy z drużyny - Andrzej Zapotoczny (135 i 107 metrów) oraz Jakub Kot (127,5 i 116,5 metra), którzy w pierwszej serii oddali świetne skoki, a w drugiej mieli nieco problemów z wiatrem. - Jest banan na twarzy, bo dla mnie były to dwa bardzo udane dni. Mam lekki niedosyt, bo drugi skok był gorszy i oddany w trudniejszych warunkach. Jednak cieszmy się z tego co jest, bo oddałem tutaj fajne skoki – ocenił bardzo zadowolony Jakub Kot. - Warunki były dziś troszkę gorsze, bardzo loteryjne i serce drżało, czy utrzymamy prowadzenie po pierwszej serii. Zawody się przeciągały i myśleliśmy, że odwołają drugą serię, ale skakaliśmy do końca i udało się wygrać - dodał. Jego młodszy brat Maciej cieszył się z coraz lepszych skoków.- Fajnie jest zakończyć sezon pozytywnym akcentem, jest to ważne, aby później odnaleźć radość, chęć skakania i motywację na kolejne sezony. Ostatni dzień zawodów daje na to nadzieję. Moje skoki nie są idealne, ale lepsze niż przez większą cześć sezonu – podsumował Maciej Kot.
Na drugim stopniu podium stanęli zawodnicy klubu WSS Wisła w Wiśle, tracąc do zwycięzców 52,1 punktu. Największy wkład w sukces drużyny mieli Aleksander Zniszczoł (128,5 i 122 metry) i Piotr Żyła (129 i 121 metrów). Tomasz Byrt lądował na 119,5 i 123 metrze, natomiast Artur Kukuła uzyskał 120 i 104,5 metra. - Dzisiaj mimo fajnej pogody nie skakało mi się tu za dobrze. Trochę mnie wciskało w przejściu, już tak trochę miałem dość sezonu. Teraz mamy już wolne i koniec sezonu, czas zapomnieć o skokach i żyć normalnie – komentował Piotr Żyła.
Brązowy medal wywalczył pierwszy skład TS Wisła Zakopane: Andrzej Gąsienica (122,5 i 111 metrów), Dawid Jarząbek (118 i 102 metry), Dawid Kubacki (116,5 i 121 metrów) oraz najlepszy zawodnik dzisiejszego dnia - Klemens Murańka, autor skoków na odległość 133 i 127 metrów. Ta drużyna zgromadziła łącznie 885,3 punktu. - Warunki były wietrzne, ale udało się przeprowadzić wszystkie konkursy i z tego się cieszę. To już koniec sezonu, z którego jestem zadowolony i uważam go za całkiem fajny. Tutaj w Zakopanem moje skoki były ustabilizowane i dawały dobre odległości, tylko ten drugi dzisiaj troszkę zepsułem – przyznał Klemens Murańka.
Zawody na Wielkiej Krokwi z udziałem dziesięciu drużyn przebiegały ponownie w pięknej, wiosennej aurze. Niestety, znów dał o sobie znać porywisty wiatr, którzy miał wpływ na wyniki osiągane przez zawodników, powodował także przerwy w rozgrywaniu serii konkursowych.
>> FOTORELACJA <<
>> pełne wyniki zawodów <<
Pierwsza reprezentacja klubu AZS Zakopane zgromadziła na swoim koncie 973,6 punktu. W zwycięskiej ekipie bardzo dobrze zaprezentowali się Andrzej Stękała (128,5 i 126,5 metra) oraz Maciej Kot (130,5 i 125,5 metra). Nie odstawali także ich pozostali koledzy z drużyny - Andrzej Zapotoczny (135 i 107 metrów) oraz Jakub Kot (127,5 i 116,5 metra), którzy w pierwszej serii oddali świetne skoki, a w drugiej mieli nieco problemów z wiatrem. - Jest banan na twarzy, bo dla mnie były to dwa bardzo udane dni. Mam lekki niedosyt, bo drugi skok był gorszy i oddany w trudniejszych warunkach. Jednak cieszmy się z tego co jest, bo oddałem tutaj fajne skoki – ocenił bardzo zadowolony Jakub Kot. - Warunki były dziś troszkę gorsze, bardzo loteryjne i serce drżało, czy utrzymamy prowadzenie po pierwszej serii. Zawody się przeciągały i myśleliśmy, że odwołają drugą serię, ale skakaliśmy do końca i udało się wygrać - dodał. Jego młodszy brat Maciej cieszył się z coraz lepszych skoków.- Fajnie jest zakończyć sezon pozytywnym akcentem, jest to ważne, aby później odnaleźć radość, chęć skakania i motywację na kolejne sezony. Ostatni dzień zawodów daje na to nadzieję. Moje skoki nie są idealne, ale lepsze niż przez większą cześć sezonu – podsumował Maciej Kot.
Na drugim stopniu podium stanęli zawodnicy klubu WSS Wisła w Wiśle, tracąc do zwycięzców 52,1 punktu. Największy wkład w sukces drużyny mieli Aleksander Zniszczoł (128,5 i 122 metry) i Piotr Żyła (129 i 121 metrów). Tomasz Byrt lądował na 119,5 i 123 metrze, natomiast Artur Kukuła uzyskał 120 i 104,5 metra. - Dzisiaj mimo fajnej pogody nie skakało mi się tu za dobrze. Trochę mnie wciskało w przejściu, już tak trochę miałem dość sezonu. Teraz mamy już wolne i koniec sezonu, czas zapomnieć o skokach i żyć normalnie – komentował Piotr Żyła.
Brązowy medal wywalczył pierwszy skład TS Wisła Zakopane: Andrzej Gąsienica (122,5 i 111 metrów), Dawid Jarząbek (118 i 102 metry), Dawid Kubacki (116,5 i 121 metrów) oraz najlepszy zawodnik dzisiejszego dnia - Klemens Murańka, autor skoków na odległość 133 i 127 metrów. Ta drużyna zgromadziła łącznie 885,3 punktu. - Warunki były wietrzne, ale udało się przeprowadzić wszystkie konkursy i z tego się cieszę. To już koniec sezonu, z którego jestem zadowolony i uważam go za całkiem fajny. Tutaj w Zakopanem moje skoki były ustabilizowane i dawały dobre odległości, tylko ten drugi dzisiaj troszkę zepsułem – przyznał Klemens Murańka.
Zawody na Wielkiej Krokwi z udziałem dziesięciu drużyn przebiegały ponownie w pięknej, wiosennej aurze. Niestety, znów dał o sobie znać porywisty wiatr, którzy miał wpływ na wyniki osiągane przez zawodników, powodował także przerwy w rozgrywaniu serii konkursowych.
>> FOTORELACJA <<
>> pełne wyniki zawodów <<
Źródło: Alicja Kosman / PZN + Anna Karczewska / PZN
Emocje Pucharu Świata już za nami. Sezon zakończył się efektowną walką o kryształową kulę dwóch najlepszych skoczków tej zimy; Niemca Severina Freunda oraz Słoweńca Petera Prevca. Obaj zdobyli tyle samo punktów w PŚ. Wygrał jednak Niemiec, gdyż miał więcej wygranych zawodów w sezonie. Dobrze spisywali się też Polacy.