Archiwum strony
-
▼
2016
(708)
- ► października (47)
-
►
2015
(686)
- ► października (17)
-
►
2014
(840)
- ► października (36)
-
►
2013
(764)
- ► października (47)
-
►
2012
(574)
- ► października (47)
-
►
2011
(188)
- ► października (9)
Za nami kolejny konkurs w XIX Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w Sportach Zimowych "Podkarpackie 2013".
Tym razem akcja toczyła się tam gdzie ostatnio, czyli na skoczni Skalite w Szczyrku. Ze względu na nieprzygotowaną skocznię w Wiśle Malince (pierwotny plan), konkurs w skokach i kombinacji norweskiej rozegrano ponownie na Skalitem.
Tym razem akcja toczyła się tam gdzie ostatnio, czyli na skoczni Skalite w Szczyrku. Ze względu na nieprzygotowaną skocznię w Wiśle Malince (pierwotny plan), konkurs w skokach i kombinacji norweskiej rozegrano ponownie na Skalitem.
Do niedzieli lubiłem ten kawałek Queenu, ale już nie lubię. Już na zawsze będzie mi się kojarzył z Harrachovem i jego nieustanną walką o chociażby jedną serię i spikerem, który uparcie postanowił puszczać go przez kilka godzin non stop, zapewne doprowadzając do furii tę część kibiców pod skocznią, która akurat zapomniała stoperów do uszu.
Irytujące, tak jak konkursy w Harrachovie.
Widząc tą czeską miejscowość w kalendarzu można być pewnym problemów z pogodą, można być pewnym, że konkursy będą loteryjne, a niektóre serie odwołane lub przekładane i tym razem tradycji także stało się zadość - wiało.
W sobotę wiało na tyle mocno, że mimo kilkukrotnego przesuwania godziny rozpoczęcia konkursu nie udało się polatać i Miran Tepes zielonego światła nie zapalił nikomu.
I słusznie.
Bezpieczeństwo zawodników jest najważniejsze.
Konkurs przesunięto na niedzielny poranek i już podczas obiadu najlepszy humor miał Gregor Schlierenzauer. Pobił wieloletni rekord Mattiego Nykaenena i mógł szczycić się największą ilością wygranych konkursów pucharu świata.
Po obiedzie Austriak dołożył jeszcze jedną wygraną i ma ich na koncie już 48.
Schlierenzauer nie tylko pobił stary rekord, ale i praktycznie zaklepał sobie drugą Kryształową Kulę.
Jeśli utrzyma obecną formę do MŚ, wygra w tym sezonie wszystko co wartościowe, a rywalom pozostaną resztki z fisowskiego stołu.
W Harrachovie kroku Gregorowi próbował dotrzymać Robert Kranjec, a jego młodszy kolega z reprezentacji przeskoczył system i bynajmniej nie jest to żadna przenośnia, ponieważ Tepes junior poleciał za siatkę mierzącą odległości i długość jego lotu sędziowie ocenili na oko. Wyszło im 220 metrów, co na czeskim mamucie jest odległością kosmiczną.
Jurij nie miał prawa ustać tego skoku i mam wrażenie, że mógł lecieć dalej, lecz stwierdził, że na płaskim upadek może być bardziej przykry i lot skrócił.
Młody Tepes wyrasta na specjalistę od efektownych lotów.
Pamiętam jego fantastyczny lot w Vikersund podczas ubiegłorocznych MŚwL.
Wtedy Słoweniec z każdym przelecianym metrem oddalał się od zeskoku i ten sam schemat zastosował w Czechach.
Ręce same składają się do oklasków.
W Harrachovie najlepiej zaprezentowali się Austriacy, którzy chyba złapali drugi oddech, a trzeba pamiętać, iż w odwodzie mają jeszcze Morgensterna i Koflera.
Drużynowy Puchar Harrachova
1. Austria - 355
2. Słowenia - 328
3. Czechy - 210
4. Norwegia - 153
5. Polska - 149
6. Niemcy - 91
7. Szwajcaria - 64
8. Włochy - 44
9. Kanada - 19
10. Francja - 13
11. USA - 4
Ani jednego punktu tradycyjnie nie zdobyli Kazachowie, a także osłabieni Rosjanie. W Czechach nie pojawili się Japończycy i tu sprawa jest jasna, oni stawiają już tylko na MŚ.
Nie tylko Rosjanie wystąpili w okrojonym składzie. Podobnie rzecz się miała z Norwegami, Niemcami i Austriakami.
Śmiem twierdzić, że były to jedne z najsłabiej obsadzonych zawodów w sezonie.
Braku wielu mocnych rywali nie wykorzystali Polacy i nie zgotowali, licznie przybyłym rodakom, wielu powodów do radości.
Punkty naszych.
1. Kamil Stoch - 61
2. Maciej Kot - 30
3. Piotr Żyła - 29
4. Krzysztof Miętus - 28
5. Dawid Kubacki - 1
Powyższe liczby jakiegoś wielkiego wrażenia nie robią.
Kamil Stoch pod nieobecność Bardala, Jacobsena i Freunda miał do nich sporo odrobić, co udało się jedynie połowicznie i to niech pozostanie całym komentarzem do jego do występu.
Maciek Kot także zaliczył przeciętny występ, a po piątkowych skokach mogliśmy liczyć nawet na pierwsze podium tego zawodnika w karierze. Nie udało się, ale Maciek wygrywa konkurs na cytat tygodnia.
W którymś wywiadzie powiedział:
"Nie patrzmy już ilu Polaków wchodzi do trzydziestki, tylko ilu do dziesiątki"
Święte słowa panie Maćku. Brawo!
Piotrek Żyła żarliwą miłością do czeskiego mamuta nie zapałał i nie ulega wątpliwości, że zdecydowanie bardziej kocha on tego w Vikersund.
Cóż, miłość nie wybiera.
Nareszcie przyszła pora by pochwalić Krzysztofa Miętusa.
Krzysiek wyskakał w Harrachovie 28 punktów i tym samym zapewnił sobie miejsce w 55 WRL, co zwiększa nam limit do sześciu chłopa na ostatni period zimy.
Wreszcie, aczkolwiek nasz skoczek powinien tej sztuki dokonać już w Sapporo, ale jak mówi mądre przysłowie - "lepiej późno niż wcale".
Jeśli jesteśmy przy limitach, to warto, a nawet należy wspomnieć o Stefanie Huli.
Skoczek ze Szczyrku w pierwszych dwóch konkursach obecnego periodu Pucharu Kontynentalnego zdobył aż 180 punktów i jest to świetna pozycja wyjściowa, by wywalczyć nam jeszcze jedno miejsce na PŚ.
Forma Stefanka cieszy także w kontekście MŚ, bo jest on jedynym (nie boję się tego powiedzieć) zawodnikiem, branym pod uwagę oprócz "żelaznej piątki" i z szóstki Stoch, Kot, Żyła, Kubacki, Miętus i Hula wybrany zostanie skład na Val di Fiemme.
Wróżką nie jestem, kryształowej kuli nie mam (podobno Adam Małysz wróży z czterech naraz), lecz obstawiam, że odpadnie Krzysiek Miętus, a to dlatego, że Dawid Kubacki na skoczni normalnej może sprawić miłą niespodziankę, a Stefan Hula na obu.
Zapewne treningi na miejscu zadecydują kto z tej piątki wystąpi w zawodach.
A właśnie! Bym Dawida Kubackiego w podsumowaniu weekendu pominął!
Wiemy, że Kubacki pierwsze punkty zdobył w tym sezonie, a od niedzieli może się pochwalić członkostwem w Klubie Stu.
Do setki brakowało mu przed Harrachovem jednego punktu i ... więcej Dawid nie zdobył więc setunia równiutka. Pretensji do niego żadnych nie mam i cieszę się, że chłopak cały i zdrowy wrócił do domu po drugim niedzielnym skoku.
Co jeszcze waliło po oczach jak lampy stroboskopowe przy skokach naszych?
Prędkości.
Będąc bardziej precyzyjnym, to brak prędkości.
Nasi chłopcy w Harrachovie zjeżdżali wolno i to się na długości skoków odbijało.
Co zapamiętamy z Harrachova?
Wiatry, długie przerwy i ciągnięte na siłę serie. Kibice tego nie lubią.
Dwa zwycięstwa Gregora Schlierenzauera i pobity rekord latającego Fina. Nie wszyscy kibice cieszą się z tego faktu.
Obniżenie najazdu podczas jednej serii aż o 7 metrów. Kibice tego nie lubią.
Utwór We will rock you. Do niedzieli kibice lubili ten kawałek.
I na koniec krótki okolicznościowy kuplet.
Oj dana dana
wieje od rana
ludzi szarpią nerwy
bo długie są przerwy
Oj dana dana
seria odwołana
ludzie krzyczą - mało!
bo skakać się dało
Czarnylis: informacja własna
Irytujące, tak jak konkursy w Harrachovie.
Widząc tą czeską miejscowość w kalendarzu można być pewnym problemów z pogodą, można być pewnym, że konkursy będą loteryjne, a niektóre serie odwołane lub przekładane i tym razem tradycji także stało się zadość - wiało.
W sobotę wiało na tyle mocno, że mimo kilkukrotnego przesuwania godziny rozpoczęcia konkursu nie udało się polatać i Miran Tepes zielonego światła nie zapalił nikomu.
I słusznie.
Bezpieczeństwo zawodników jest najważniejsze.
Konkurs przesunięto na niedzielny poranek i już podczas obiadu najlepszy humor miał Gregor Schlierenzauer. Pobił wieloletni rekord Mattiego Nykaenena i mógł szczycić się największą ilością wygranych konkursów pucharu świata.
Po obiedzie Austriak dołożył jeszcze jedną wygraną i ma ich na koncie już 48.
Schlierenzauer nie tylko pobił stary rekord, ale i praktycznie zaklepał sobie drugą Kryształową Kulę.
Jeśli utrzyma obecną formę do MŚ, wygra w tym sezonie wszystko co wartościowe, a rywalom pozostaną resztki z fisowskiego stołu.
W Harrachovie kroku Gregorowi próbował dotrzymać Robert Kranjec, a jego młodszy kolega z reprezentacji przeskoczył system i bynajmniej nie jest to żadna przenośnia, ponieważ Tepes junior poleciał za siatkę mierzącą odległości i długość jego lotu sędziowie ocenili na oko. Wyszło im 220 metrów, co na czeskim mamucie jest odległością kosmiczną.
Jurij nie miał prawa ustać tego skoku i mam wrażenie, że mógł lecieć dalej, lecz stwierdził, że na płaskim upadek może być bardziej przykry i lot skrócił.
Młody Tepes wyrasta na specjalistę od efektownych lotów.
Pamiętam jego fantastyczny lot w Vikersund podczas ubiegłorocznych MŚwL.
Wtedy Słoweniec z każdym przelecianym metrem oddalał się od zeskoku i ten sam schemat zastosował w Czechach.
Ręce same składają się do oklasków.
W Harrachovie najlepiej zaprezentowali się Austriacy, którzy chyba złapali drugi oddech, a trzeba pamiętać, iż w odwodzie mają jeszcze Morgensterna i Koflera.
Drużynowy Puchar Harrachova
1. Austria - 355
2. Słowenia - 328
3. Czechy - 210
4. Norwegia - 153
5. Polska - 149
6. Niemcy - 91
7. Szwajcaria - 64
8. Włochy - 44
9. Kanada - 19
10. Francja - 13
11. USA - 4
Ani jednego punktu tradycyjnie nie zdobyli Kazachowie, a także osłabieni Rosjanie. W Czechach nie pojawili się Japończycy i tu sprawa jest jasna, oni stawiają już tylko na MŚ.
Nie tylko Rosjanie wystąpili w okrojonym składzie. Podobnie rzecz się miała z Norwegami, Niemcami i Austriakami.
Śmiem twierdzić, że były to jedne z najsłabiej obsadzonych zawodów w sezonie.
Braku wielu mocnych rywali nie wykorzystali Polacy i nie zgotowali, licznie przybyłym rodakom, wielu powodów do radości.
Punkty naszych.
1. Kamil Stoch - 61
2. Maciej Kot - 30
3. Piotr Żyła - 29
4. Krzysztof Miętus - 28
5. Dawid Kubacki - 1
Powyższe liczby jakiegoś wielkiego wrażenia nie robią.
Kamil Stoch pod nieobecność Bardala, Jacobsena i Freunda miał do nich sporo odrobić, co udało się jedynie połowicznie i to niech pozostanie całym komentarzem do jego do występu.
Maciek Kot także zaliczył przeciętny występ, a po piątkowych skokach mogliśmy liczyć nawet na pierwsze podium tego zawodnika w karierze. Nie udało się, ale Maciek wygrywa konkurs na cytat tygodnia.
W którymś wywiadzie powiedział:
"Nie patrzmy już ilu Polaków wchodzi do trzydziestki, tylko ilu do dziesiątki"
Święte słowa panie Maćku. Brawo!
Piotrek Żyła żarliwą miłością do czeskiego mamuta nie zapałał i nie ulega wątpliwości, że zdecydowanie bardziej kocha on tego w Vikersund.
Cóż, miłość nie wybiera.
Nareszcie przyszła pora by pochwalić Krzysztofa Miętusa.
Krzysiek wyskakał w Harrachovie 28 punktów i tym samym zapewnił sobie miejsce w 55 WRL, co zwiększa nam limit do sześciu chłopa na ostatni period zimy.
Wreszcie, aczkolwiek nasz skoczek powinien tej sztuki dokonać już w Sapporo, ale jak mówi mądre przysłowie - "lepiej późno niż wcale".
Jeśli jesteśmy przy limitach, to warto, a nawet należy wspomnieć o Stefanie Huli.
Skoczek ze Szczyrku w pierwszych dwóch konkursach obecnego periodu Pucharu Kontynentalnego zdobył aż 180 punktów i jest to świetna pozycja wyjściowa, by wywalczyć nam jeszcze jedno miejsce na PŚ.
Forma Stefanka cieszy także w kontekście MŚ, bo jest on jedynym (nie boję się tego powiedzieć) zawodnikiem, branym pod uwagę oprócz "żelaznej piątki" i z szóstki Stoch, Kot, Żyła, Kubacki, Miętus i Hula wybrany zostanie skład na Val di Fiemme.
Wróżką nie jestem, kryształowej kuli nie mam (podobno Adam Małysz wróży z czterech naraz), lecz obstawiam, że odpadnie Krzysiek Miętus, a to dlatego, że Dawid Kubacki na skoczni normalnej może sprawić miłą niespodziankę, a Stefan Hula na obu.
Zapewne treningi na miejscu zadecydują kto z tej piątki wystąpi w zawodach.
A właśnie! Bym Dawida Kubackiego w podsumowaniu weekendu pominął!
Wiemy, że Kubacki pierwsze punkty zdobył w tym sezonie, a od niedzieli może się pochwalić członkostwem w Klubie Stu.
Do setki brakowało mu przed Harrachovem jednego punktu i ... więcej Dawid nie zdobył więc setunia równiutka. Pretensji do niego żadnych nie mam i cieszę się, że chłopak cały i zdrowy wrócił do domu po drugim niedzielnym skoku.
Co jeszcze waliło po oczach jak lampy stroboskopowe przy skokach naszych?
Prędkości.
Będąc bardziej precyzyjnym, to brak prędkości.
Nasi chłopcy w Harrachovie zjeżdżali wolno i to się na długości skoków odbijało.
Co zapamiętamy z Harrachova?
Wiatry, długie przerwy i ciągnięte na siłę serie. Kibice tego nie lubią.
Dwa zwycięstwa Gregora Schlierenzauera i pobity rekord latającego Fina. Nie wszyscy kibice cieszą się z tego faktu.
Obniżenie najazdu podczas jednej serii aż o 7 metrów. Kibice tego nie lubią.
Utwór We will rock you. Do niedzieli kibice lubili ten kawałek.
I na koniec krótki okolicznościowy kuplet.
Oj dana dana
wieje od rana
ludzi szarpią nerwy
bo długie są przerwy
Oj dana dana
seria odwołana
ludzie krzyczą - mało!
bo skakać się dało
Czarnylis: informacja własna
Rada Sołecka w Skawicy zaprasza wszystkich amatorów skoków narciarski do udziału w VI Mistrzostwach Amatorów w Skokach Narciarskich Południowej Polski.
![]() |
fot.: fis-ski.com |
Puchar Świata w Harrachovie odbył się pod dyktando wiatru. Sobotni konkurs został przeniesiony na niedzielny poranek. Tryumfował Schlierenzauer przed Kranjcem i Maturą. Kibice mieli także możliwość podziwiania lotów popołudniu, gdzie także wygrał Schlierenzauer, który na swoim koncie ma już 48. zwycięstw.
Sobota minęła nam także pod znakiem dalszej walki juniorów w XIX Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Zimowych "Podkarpackie 2013".
Tym razem w Szczyrku na skoczni Skalite HS-106 zmierzyły się trzyosobowe drużyny z poszczególnych polskich klubów sportowych.
Tym razem w Szczyrku na skoczni Skalite HS-106 zmierzyły się trzyosobowe drużyny z poszczególnych polskich klubów sportowych.
Drugie zawody Pucharu Świata w Harrachovie ze względu na porywisty wiatr zakończyły się po pierwszej serii. Zwycięzcą okazał się ponownie Austriak Gregor Schlierenzauer, który skoczył na odległość 197,5 metra, co było najlepszym wynikiem serii.
Drugi dzisiaj konkurs Pucharu Kontynentalnego rozgrywanego w Planicy należał do Polaka Stefana Huli.
Niezaprzeczalnie to był dzień Stefana. Pierwsze zawody ukończył na drugim stopniu podium, obecne wygrał skokami na 129 i 130 metrów.
Niezaprzeczalnie to był dzień Stefana. Pierwsze zawody ukończył na drugim stopniu podium, obecne wygrał skokami na 129 i 130 metrów.